fbpx

Jak pogodzić życie zawodowe z prywatnym, kiedy prowadzisz własny biznes?

Jak pogodzić życie zawodowe z prywatnym, kiedy prowadzisz własny biznes?

Odcinek 10: Jak pogodzić życie zawodowe z prywatnym, kiedy prowadzisz własny biznes?

Ten odcinek sprawi, że łatwiej będzie Ci wyjść z pracy, by zająć się innymi ważnymi dla Ciebie, pozazawodowymi tematami.

Prowadzenie własnego biznesu to czasem praca niemalże 24 godziny na dobę, dlatego w tym podcaście mówię temu skutecznie NIE.

Opowiem o tym, że tak naprawdę to nie ma czegoś takiego jak work-life balance, bo w dzisiejszym świecie nie da się tak po prostu zamknąć komputera i zaszyć gdzieś bez możliwości kontaktu z klientem.

Ale dzięki opisanym w tym odcinku metodom zobaczysz, że można mieć i biznes, i czas dla rodziny, zadbać o swoje zdrowie i pozazawodowe pasje. Odcinek ten jest pewną konfrontacją Twojego obecnego stylu życia i wyznawanych wartości z rzeczywistością. Daje kopa do tego, by coś wreszcie zmienić, o ile jako szef_owa naprawdę tego chcesz.

Cześć! Dzisiejszy odcinek podcastu będę dedykowała takiemu tematowi, jakim jest pogodzenie życia zawodowego z prywatnym, w szczególności kiedy Ty jako szef/szefowa prowadzisz swoją własną firmę. Czyli jak to zrobić, żeby ta firma trzymała jakieś granice, była w ramach, kiedy Ty chcesz spędzić czas ze sobą, ze swoją rodziną, kiedy chcesz oddać się innej pasji niż prowadzenie biznesu. Żeby po prostu tych telefonów nie odbierać po osiemnastej, o godzinie, o której kończysz pracę. Żeby nie być też myślami w kwestiach zawodowych, kiedy mamy weekend. Żeby umieć się od tej firmy odstresować, umieć się od tej firmy zdystansować, kiedy mamy dzień wolny, urlop, święta i tego typu zagadnienia. Ale przede wszystkim chodzi mi o to, żeby dać Ci pomoc, kiedy jako szefowa, szef po prostu najzwyczajniej w świecie, w codziennym funkcjonowaniu chciałbyś zachować, czy chciałabyś zachować jakąś równowagę. I pierwszym takim punktem, o którym chciałam powiedzieć właśnie w tym odcinku Szefa bez presji jest to, żeby sobie uzmysłowić bardzo jasno, bardzo wyraźnie, że praca, czyli Twój biznes, twoja firma, to jest tylko i wyłącznie narzędzie. Czyli ta praca, którą Ty dzisiaj świadczysz, ona musi być włożona pomiędzy inne Twoje wartości życiowe, które wyznajesz.

Gdybyś chciał, czy chciała zrobić sobie takie ćwiczenie, poddać taką refleksję, co dla Ciebie jest ważne generalnie w życiu, to zobacz na którym miejscu tą pracę ustawisz. I bardzo często moi klienci na różnych mentoringach czy nawet na szkoleniach takich, gdzie powszechnie publicznie można się również wypowiedzieć, to mówią, że ta praca zajmuje dzisiaj ich pierwsze lub drugie miejsce, podczas gdy tak naprawdę deklarują trochę inną wartość. Czyli Ty mówisz, że dla Ciebie jest ważna rodzina, Ty mówisz, że dla Ciebie ważna jest Twoja kondycja fizyczna, twój poziom samopoczucia, Twój poziom zdrowia. Natomiast tak naprawdę ta praca fizycznie zajmuje Ci dużo więcej czasu niż troska o tą rodzinę czy dużo więcej czasu niż troska o Twoje zdrowie. I tutaj mamy pewną sprzeczność. Czyli z jednej strony widzisz, że duża wartość jest w tym, żeby coś innego było poza pracą, w tej topowej wartości Twoich życiowej. Ale coś takiego jest w tym biznesie, że on się de facto w każdą dziedzinę Twojego życia gdzieś tam wcina, potrafi zająć każdą wolną minutę, a nawet jeśli jesteś z rodziną, czyli de facto nie masz tej wolnej minuty, to i tak ta praca gdzieś tą minutę, powiem kolokwialnie, przepraszam, zażera.

I tu trzeba sobie popatrzeć dobrze na siebie w lustrze, skonfrontować się z tym, że rzeczywiście ta praca jest tylko narzędziem do lepszego życia. Jest taka słynna metafora biznesmena, który gdzieś podróżując po meksykańskich rejonach spotyka takiego Meksykanina siedzącego pod palmą, pijącego sobie wino, śpiącego i zadaje mu pytanie. Ten Meksykanin taki rozbudzony po tym winie mówi "Słucham?", a biznesmen mówi "Słuchaj, dlaczego ty nie idziesz do pracy? Dlaczego ty nie jedziesz do Bangkoku? Nie zrobisz sobie super wykształcenia? Dlaczego ty jesteś osobą, która tak marnuje czas? Bo mógłbyś zarabiać tyle pieniędzy mając super wykształcenie, jeżdżąc po świecie, zakładając firmę". A ten Meksykanin mówi "No ale po co mi to wszystko? Po co zmieniać kontynenty? Po co się tak uczyć nadmiernie, nagminnie? Dlaczego chciałbyś, żebym zakładał biznes albo pracował gdzieś w korporacji?", no i ten biznesmen odpowiada "No bo wiesz, mógłbyś później mieć sporo pieniędzy i spędzać czas np. w Meksyku, siedząc pod palmą", a ten Meksykanin "no ja właśnie to robię" odpowiada temu biznesmenowi. I to jest właśnie taka słynna anegdota czy taki słynny obraz, który przedstawia to, że rzeczywiście gonimy czasami za tą pracą, za tą pracą, za tą pracą, żeby mieć lepsze życie, lepsze życie, które jest dzisiaj, nam ucieka, czyli to życie, które dzisiaj mogłoby być dla ciebie dobre, czyli to metaforyczne siedzenie pod palmą już dzisiaj mogłoby dawać ci dużo satysfakcji.

Natomiast my za czymś gonimy w tym biznesie, w tej naszej pracy. I jeśli rzeczywiście rodzina jest na Twoim pierwszym miejscu, to żeby zachować tę równowagę, to zawsze jak planujesz swój kalendarz, to tą rodzinę warto w ten kalendarz wpisać. Jeśli zdrowie jest u Ciebie na pierwszym miejscu, to jak z ćwiczeniami, jak ze zdrowym odżywianiem się? Czy masz czas, żeby sobie przygotować porządny posiłek? Czy masz czas, żeby zrobić sobie badanie profilaktyczne, żeby odwiedzić lekarza, który może Cię ukierunkować na ewentualne dalsze zmiany w Twoim stanie życiowym, który wpływa na stan Twojego zdrowia? To jest taka pierwsza rzecz rzeczywiście skonfrontować się z tym, co Ty mówisz, czego Ty oczekujesz, a jak naprawdę Twoje życie wygląda w praktyce. Druga taka rzecz, która Ci bardzo pomoże zachować tę równowagę w życiu prywatnym versus w życiu zawodowym jest to, żeby w tym życiu zawodowym również ustalić sobie wartości. Czyli najpierw się warto zastanowić nad tym, co dla Ciebie jest ważne w życiu. Dla mnie jest ważna relacja z Bogiem, dla mnie jest ważna moja kondycja, czyli podejście do sportu.

Ważne są dla mnie podróże. No i oczywiście bardzo ważna jest dla mnie rodzina i zdrowie, czyli te wartości, o których Wam mówiłam. I muszę tak tą pracę jako moje narzędzia, ten mój biznes włożyć w te wartości, żeby wszystko się spinało. Żeby nie zaniedbać żadnej z tych wartości, która też jest dla mnie ważna tylko i wyłącznie dlatego, że wypada pójść do pracy, bardzo dużo pracować i posiadając firmę tak po prostu trzeba, no bo przecież wiadomo - przedsiębiorca to tak musi. Drugą rzeczą, którą chcę Ci zarekomendować jest właśnie to, żeby pomyśleć o takich wartościach zawodowych, które wyznajesz w swojej pracy. Czyli jeśli w swojej pracy wyznajesz np. mniejszą ilość stresu albo wyznajesz w swojej pracy, to żeby się dobrze Wam układało w zespole, żeby była fajna kultura organizacyjna, no to siłą rzeczy nie masz takiego ciśnienia na kręcenie nie wiadomo jak wysokich wyników. Czyli nie będziesz cisnął ani samego siebie do tego, żeby po prostu przeczołgać się w swoim własnym biurze, ale mieć ten rezultat. I nie będziesz cisnął swoich ludzi, żeby oni się codziennie w swojej pracy przeczołgiwali tylko po to, żeby mieć ten rezultat.

Jeśli zaś masz bardzo wysoko postawione wyniki osiągnięcia, to siłą rzeczy pozostałe wartości muszą być temu podporządkowane. Jeśli wynik jest najważniejszy, jeśli osiągnięcie czegoś w terminie, co jest spektakularne, fenomenalne i pasuje doskonale do tabelki Excela, jest dla Ciebie kluczową wartością, no to bardzo trudno będzie Ci zachować tę równowagę praca dom, bo ta wartość w pracy będzie krzyczała jak tylko włączysz komputer. Nawet nie musisz załączać tego komputera. Myśl o robieniu tych wyników będzie dla Ciebie taką podstawową wartością, do której będziesz zmierzał czy zmierzała. Więc uzmysłowienie sobie tego też, jak bardzo chcesz budować firmę, jak bardzo chcesz budować relacje z klientami i jak bardzo chcesz mieć wyniki, jak bardzo chcesz mieć pracę jako miejsce, w którym się rozwijasz w swoim własnym tempie, gdzie rozwijasz swoich ludzi w ich własnym tempie, gdzie pracujesz na ich talentach, gdzie pracujesz nad tym, żeby stworzyć coś większego od siebie, ale nie kosztem rodziny czy zdrowia, posiadając właśnie takie podejście, taką perspektywę spojrzenia, też będzie Ci dużo łatwiej zatrzymać taką pozytywną równowagę pomiędzy życiem zawodowym a życiem prywatnym. I tu przychodzi trzeci mój punkt, z którym chciałabym, żebyś się zmierzył, zmierzyła.

To jest takie podejście, że tak naprawdę w życiu przedsiębiorcy, generalnie w życiu dzisiejszego człowieka, który chodzi do pracy, nie ma czegoś takiego jak balans pomiędzy życiem zawodowym a życiem prywatnym. To znaczy my dzisiaj nie jesteśmy w stanie o godzinie 17:00 (hipotetyczna godzina) zamknąć komputera, wyłączyć telefonu i rozpocząć kompletnie inny poziom życia. O 19 dostaniesz telefon. O 21 ktoś do ciebie napisze w mediach społecznościowych. Ludzie już o 6 rano, zanim Ty wstaniesz, będą chcieli coś Ci wysłać mailem. Whatsapp ci się uaktywni o godzinie 7:55, zanim jeszcze wyjdziesz z samochodu, żeby wejść do swojego biura czy podjechać do swojego klienta. I trudno jest mówić o czymś takim jak równowaga pomiędzy życiem zawodowym a życiem prywatnym, takie postawienie sztywnej granicy, kiedy ta praca i możliwość kontaktu z drugim człowiekiem otacza nas 360 stopni w każdej sferze. Jeśli Twoi klienci stają się w pewien sposób Twoimi znajomymi lub Twoi znajomi stali się Twoimi klientami, to do n potęgi ilość tych kontaktów, które są de facto zawodowe, wzrasta, kiedy Ty akurat odpoczywasz, jesteś na spacerze, zaplanowałeś sobie fajny obiad czy to, że wyjdziesz na trening.

I fajne jest, żeby sobie pomyśleć, że jako przedsiębiorca masz mimo wszystko wpływ, żeby pewne czynniki ograniczyć i to w bardzo taki, bym powiedziała konkretny sposób, czyli wyłączyć np. powiadomienia. Nauczyć się tego, że jeśli dostaniesz na Messengerze wiadomość o godzinie 18 to odczytujesz tą wiadomość. Możesz sobie przesłać tą wiadomość mailem, żeby mieć wszystko w jednym źródle i z jednego miejsca na kolejny dzień procesować tematy. Natomiast warto jest, żeby nauczyć się przede wszystkim, żeby tej osoby nie odpowiadać, albo żeby napisać tej osobie "Cześć, jestem po pracy, dziękuję Ci, że do mnie napisałaś/napisałeś. Z przyjemnością skontaktuję się z Tobą jutro albo w przeciągu dwóch najbliższych dni". I chodzi o to, żeby nasze otoczenie również od nas samych dostało taką wskazówkę, że w pewnym momencie już nasze życie prywatne jest na tyle rozwinięte, że ta godzina, w której łamane są zasady tej naszej równowagi pomiędzy życiem zawodowym a życiem prywatnym, właśnie nastąpiła. Można to zrobić w bardzo grzeczny, kulturalny sposób, natomiast przede wszystkim trzeba być przekonanym, że robimy właściwą rzecz. Czyli mamy wyłączone te powiadomienia, jeśli rzeczywiście Facebook przy scrollowaniu coś pokaże, że ktoś coś do nas napisał, czy LinkedIn, czy jakakolwiek inna forma kontaktu, to można rzeczywiście tą wiadomość odczytać. Nie wykasujemy jej przecież z telefonu, to nonsens. Natomiast mieć taką przestrzeń dla siebie, że wcale dzisiaj nie musisz odpowiadać. Problem się robi wtedy, kiedy w tej wiadomości jest coś, co ja nazywam mamutem, czyli coś, co w dawnych, prehistorycznych czasach powoduje, że nam adrenalina pompuje się w żyłach, że mamy bardzo dużą dawkę kortyzolu, że nadchodzi coś, co nazywamy stresem. No i teraz nie jesteś w stanie się skoncentrować ani na filmie w kinie, ani na romantycznej kolacji ze swoją partnerką czy partnerem. No bo po prostu ten mamut, ten prehistoryczny mamut, czyli ten dzisiejszy nowoczesny image, ta dzisiejsza nowoczesna wiadomość do Ciebie dotarła. I tu jest ważne, żeby przewidywać takie wiadomości i w miarę możliwości wiedzieć, żeby nie zaglądać na tego maila w godzinach poza zawodowych, żeby uczyć naszych klientów, że jesteście dostępni na Whatsappie, ale na przykład do godziny 16. Żeby zwracać za każdym razem uwagę w bardzo grzeczny, asertywny sposób.

"Dziękuję Ci, Panie Stanisławie, że Pan do mnie napisał. Jest mi bardzo miło, że wybrał Pan naszą firmę. My pracujemy od godziny 9:00 do 17:00. Z przyjemnością zajmę się tym tematem w pierwszej połowie jutrzejszego dnia. I ludzie naprawdę usłyszawszy taki komunikat od nas, w zdecydowanej większości są inteligentni na tyle, żeby to zaakceptować. Bardzo często jest tak, że po usłyszeniu takiej wiadomości usłyszysz wręcz od swojego kontrahenta słowo "Przepraszam. Ja pracuję w różnych godzinach. To się już więcej nie powtórzy, to była wyjątkowa sytuacja". Czyli my też musimy nauczyć się to komunikować, że mamy pewną granicę. Nie chcielibyśmy, żeby nasi biznesowi partnerzy tą granicę przekraczali. Natomiast to, że my ich grzecznie służymy następnego dnia, w żaden sposób nie będzie świadczyło negatywnie o jakości usługi czy jakości produktu, który dla nich będziemy świadczyć, czy który będziemy im ofiarować, sprzedawać. To takie trzy podstawowe punkty. Kolejna rzecz to to, żeby do tych trzech punktów się wdrożyć. To też wymaga czasu. Ja często widzę na mentoringach, że ktoś do mnie mówi "Marta, ja zawsze wychodzę z pracy, ostatni, o 19, 20 wychodzę z pracy. Nie jestem w stanie po prostu wcześniej tych rzeczy okiełznać".

Ja mówię "Dobrze, zacznij małymi krokami". Jeśli normalnie zakładamy, że do tej 17:00 czy wręcz 16:00 powinnaś czy powinieneś pracować, to nie ma cudów, że zawsze wychodząc o 20, to Ty nagle od następnego tygodnia będziesz tak zorganizowany i tak Ci się zmniejszy ilość spraw, które siedzą w twojej głowie, albo które musisz sprocesować, że nagle możesz wyjść o godzinie 16 czy 17. Bądźmy realistami, to jest niemożliwe. My, nasze życie zawodowe, nas samych i tą równowagę pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym jesteśmy w stanie zmienić małymi krokami. Czyli nie oczekujmy nagle tej godziny 16. Ale jeśli standardowo wychodzisz o 20, to zobacz czy jesteś w stanie wyjść o 19:45, może nawet 19:50. Nawet jeśli wyjdziesz o 19:55, dlaczego nie miałbyś cieszyć się z tego sukcesu? To jest właśnie taki duży błąd, że postanawiamy sobie "ok, dzisiaj na tym akurat urlopie, kiedy wyjadę to nie będę pracował". Dobrze, super! Chwała za takie postanowienie i duma, że w ogóle się na takiego zdecydowałeś. Tylko jeśli przez 5 ostatnich lat brałeś urlopy z komputerem, to nauczyłeś swoich towarzyszy, współtowarzyszy, swoich kontrahentów, swoich pracowników, a przede wszystkim samego siebie, że Ty jesteś do dyspozycji.

Więc umów się, że oczywiście weźmiesz komputer. Natomiast zaczniesz od tego, że nie będziesz pracował w weekend, że po prostu jedną sobotę czy niedzielę odstawić komputer na bok. Później zrobimy poniedziałek albo zrobimy jeszcze piątek, do tego dodamy albo dodamy to, że rzeczywiście będziesz miał ten komputer przy sobie, ale zminimalizujesz ilość pracy z dwóch godzin na godzinę czterdzieści i zobaczysz jak Ci to wyjdzie. Czyli nie ma sensu stawiać sobie jakiś takich wielkich celów i od razu chcieć zmienić świat, postrzeganie siebie, swojej pracy, swoje wartości życiowe. Tylko trzeba to dostosować do naszych naturalnych możliwości. Tu nie ma, nie ma oszustwa, tu nie ma drogi na skróty. Po prostu organizm, mózg przyzwyczaił się i ludzie wokół nas się przyzwyczaili do tego, że funkcjonujemy w zaburzonej równowadze między życiem zawodowym a prywatnym. Więc nagle to dla Ciebie też byłoby szokiem, że co Ty masz na tym urlopie zrobić, skoro zawsze wieczorem czy zawsze z rana siedziałaś na komputerze, a teraz, kurczę, trzeba będzie wziąć książkę. To nie jest typowe nawet dla mózgu, że czyta książka Kiedy weźmiesz tę książkę, to i tak czytając tę książkę, wiedząc, że nie jesteś na komputerze to będzie naturalne, że te myśli zawodowe zażerają Ci tą energię.

Będziesz się denerwował, może się nawet zaczniesz tak fizjologicznie ten impuls czuć czy się spocisz, zacznie Cię boleć głowa, będziesz się czuł jakbyś miał czy miała ADHD. To jest normalne. Dajmy sobie tą przestrzeń na to, żeby tą równowagę rzeczywiście małymi krokami odbudowywać. Czyli to nie jest tak, że to z dnia na dzień strzelimy palcami i pach nagle posiadasz równowagę między życiem zawodowym a własną firmą. I teraz coś, co jest dla mnie bardzo ważne, czyli punkt piąty, którym chciałabym zakończyć ten odcinek podcastu, to jest coś, czym w moim odczuciu przedsiębiorcy, naprawdę w szczególności przedsiębiorcy i przedsiębiorczynie mają bardzo duży życiowy problem. To jest brak poczucia wdzięczności za najmniejsze rzeczy, które zdążyli zrobić w ciągu doby w swoim biznesie. Czyli potrafimy bardzo dużo celów do naszego kalendarza czy zadań do naszego kalendarza na dany dzień czy na dany tydzień wpisać, że zadzwonimy tu, napiszemy taki raport, uda nam się taką analizę rynkową, spotkamy się z taką, a nie inną osobą, sprawdzimy jeszcze projekt, udoskonalimy proces produkcji czy procesy marketingowe, jakieś usługi.

Bardzo dużo chcemy też odbyć spotkań czy sami ze sobą na refleksjach strategicznych, czy z drugim człowiekiem, czy z całym zespołem, jaki prowadzimy. Naprawdę sporo zadań do tego kalendarza wpisać. Kiedy się okazuje, że mamy awarię, a awarie się zdarzają od zepsutej drukarki, przez telefon od innego klienta, przez to, że utknęliśmy w korku, przez to, że zepsuła się wiecznie działająca, ale dzisiaj akurat się zepsuła maszyna gdzieś na hali produkcyjnej, to przez to wszystko my mamy takie poczucie, że wracamy czasami z głową pełną bólu, przeciążoną, z kręgosłupem spiętym, z mięśniami bardzo napiętymi, dlatego, że nie zdążyliśmy zrobić tych rzeczy, które żeśmy sobie zaplanowali. No więc uwaga, dzień jest długi, możemy coś wziąć do domu. Dobra, zadzwonię do niego w trakcie, kiedy jadę po dzieci do szkoły, żeby je odebrać po ich zajęciach lekcyjnych. I my mamy taką tendencję jako przedsiębiorcy, że chcemy, to jest nasz biznes, to jest oczywiste, dopełnić największej możliwej jakości. Każdy, każda z was, która jest dłużej na rynku, to jest taka osoba, która potrafi naprawdę dać słowo i dotrzymać tego słowa kosztem swojego zdrowia, kosztem pewnych innych ograniczeń dla rodziny, dla naszej pasji itd.

Bo to jest nasz biznes. To dla nas oczywiste. Więc kiedy my chcemy za wszelką cenę dowieźć rezultat, to wydaje nam się, że czegoś w tym dniu nie zrealizowaliśmy i spada nam samoocena, bo nie zrobiliśmy tego spotkania z klientem, nie zakończyliśmy tego raportu tak, jak powinniśmy go zakończyć, nie poświęciliśmy tyle czasu dla naszego pracownika, który chciał z nami zamienić dwa słowa, a my żeśmy troszeczkę po łebkach tę dyskusję z tym pracownikiem odbyli. I mamy takie poczucie, że kurczę, znowu coś przepisuję z wtorku na środę, ze środy na czwartek, a z piątku na kolejny tydzień, czyli poniedziałek czy wtorek. A ja bym chciała, żebyś dzisiaj w tym podcaście wyraźnie usłyszał czy usłyszała, że bardzo ważne jest, żeby mieć wdzięczność za to, co w danym dniu zrobiłeś. Czyli żeby umieć sobie popatrzeć na siebie i powiedzieć "okej. Wiem, że dzisiaj chciałam poprawić raport. Wiem, że chciałam dzisiaj lepiej porozmawiać z Arturem, który jest u mnie w firmie, należała mu się ta rozmowa. Natomiast dzisiaj to nie doszło do skutku. I nie doszło do skutku nie dlatego, że jestem fatalna w planowaniu dnia. Nie dlatego, że Artur odwrócił się na pięcie i nie chciał ze mną porozmawiać, ale dlatego to nie doszło do skutku, ponieważ zajęłam się tym i tym, i tym tematem. I po trudnym telefonie od klienta uznałam za słuszne, że to jest dziś priorytetem. I że Artur, jeśli chce dostać fajny feedback i fajną ze mną rozmowę, to też chce być numer 1 wówczas na mojej liście. On nie chce, żebym ja myślami trzymała się tego klienta, który dał mi trudną wiadomość. On chce mieć 100% uwagi, bo jemu się należy po prostu 100% uwagi. I poczucie wdzięczności, że okej, zmieniliśmy priorytety, ale robi to dobrze dla naszego biznesu. Robi to dobrze dla Artura i dla tego klienta, który był dla nas trudny, który miał to trudne zapytanie, to rzeczywiście to ma bardzo duże później kolosalne znaczenie, żeby sobie powiedzieć okej, dałam radę, zrobiłam tak czy zrobiłem tak, jak uznałam, uznaję w danym momencie za słuszne. I być może moja równowaga musi być zachowana, bo o 18 nie chcę już procesować tematów, których nie zdążyłam zrobić, ale na tą godzinę, na 18 czy na 17, kiedy wychodzę z pracy, to to co dało radę rzeczywiście zrobić zrobiłam czy zrobiłem tak, jak to powinno być zrobione, tak jak w danym momencie najlepiej chciałam, najlepiej umiałam z moją całą wiedzą, intuicją biznesową. I z takim przekonaniem Ciebie pozostawiam, żebyś miał czy miała wychodząc ze swojego biznesu takie poczucie, że gdyby dało radę coś zrobić więcej, to być może zrobiłabyś to coś więcej? Ja myślę, że prowadząc wiele lat biznes, Ty naprawdę na pewno zrobiłabyś coś więcej. Tak samo, gdyby coś można było upchnąć jeszcze w ten dzień kalendarzowy, nie stracić na jakości, a zrobić więcej zadań czy wstać wcześniej, to myślę, że mając swój biznes, troszcząc się o jego jakość, chcąc żeby ten biznes się jak najlepiej rozwijał, to zrobiłabyś to, czy zrobiłbyś to coś więcej. Wstałbyś wcześniej. Gdyby coś rzeczywiście było tak bardzo, bardzo naglące, to to byś tam był przy tym i swoją własną krwią, potem i łzami ratował byś tę sytuację. Odpuść sobie momentami jako przedsiębiorca/przedsiębiorczyni i powiedz sobie, że to, co Ty na ten moment w danym dniu zrobiłaś, to najprawdopodobniej było według Twojej najlepszej wiedzy. I może nie jest to szóstka i wisienka na torcie, bo rzeczywiście w każdym dniu mamy tyle możliwości, że każdy jeden dzień można by było poprawić. Natomiast na ten etap, na Twoje samopoczucie, na Twój stan zdrowia w danym dniu, na Twój nastrój i na to, co dostałaś czy dostałeś, czyli na te dane, które weszły do Twojej firmy, na to co Ci wyskoczyło w mailu, czy na to, co usłyszałeś, usłyszałaś od klientów czy od współpracowników, to i tak myślę, że zrobiłaś czy zrobiłeś najlepiej tak jak najlepiej umiałeś, umiałaś ze swojej wiedzy zawodowej, ze swojej intuicji. Odpuść sobie i weź dystans, troszeczkę oddechu. Pójdź do tej pasji, troszeczkę do rodziny czy do innych wartości, które wyznajesz po to, żeby na następny dzień móc na nowo z otwartą głową sobie powiedzieć zrobię to co się da, zrobię to, co się da i zamknę temat o tej godzinie, o której to będzie możliwe, ale która nie naruszy moich życiowych wartości, które mam jako topowe. Tego Ci życzę.

Daj proszę hasło jako szef/szefowa. Jak ten dzisiejszy odcinek oceniasz. Będzie mi bardzo miło, jeśli zadasz pytanie, jeśli skomentujesz albo w mailu, albo na Facebooku, albo na LinkedIn. Być może znajdziesz też naszą stronę www.personia.pl i właśnie poprzez tę stronę będziesz chciał lub chciała zadać jakieś pytania. Zapraszam Ciebie bardzo serdecznie do kolejnych odcinków podcastu "Szef bez presji". Do zobaczenia w kolejnym odcinku. Czekam na kontakt, komentarz. Wszystkiego dobrego, trzymaj się!

»Wróć do listy podcastów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright ©️2022 Personia Sp. z o.o.