fbpx

Posts Tagged "Posts"

Temat budzi wiele emocji, zatem nie może go zabraknąć na blogu! Prowadzisz firmę i chcesz w łatwy sposób zrozumieć i wdrożyć RODO? To tekst dla Ciebie.

 

Jak w skuteczny i prosty sposób wdrożyć RODO?


 

Jeśli nie chcesz się stać przysłowiowym „sprzedawcą garnków”, który dzwoni do klienta i zaprasza go z zaskoczenia na pokaz nowego towaru, musisz wdrożyć RODO.
Wykorzystanie danych bez zgody drugiej strony jest bowiem nie tylko niezgodne z prawem, ale też najzwyczajniej nieprzyjemne i budujące negatywny wizerunek firmy, w jakiej pracujesz czy jaką zarządzasz.
Nie chodzi zatem o wdrożenie RODO, tylko po to, by uniknąć kontroli. Chodzi przede wszystkim o zachowanie pełnej klasy i profesjonalizmu w kontakcie z klientem. Spójrz na to w ten sposób i nie bądź „sprzedawcą garnków” – tego nikt nie lubi.

 

Wbrew pozorom – temat ten jest równie istotny, jeśli Twoi kontrahenci to znajomi. To wspaniale, że potrafisz zbudować relacje w biznesie. Jednak właśnie dlatego tym bardziej powinieneś uszanować prawo drugiej strony o decydowaniu o swoich danych. Jeśli rzeczywiście dbasz o dobre relacje z partnerami i klientami, to z pozyskaniem odpowiednich zgód nie powinno być żadnego problemu.

 

Kolejną istotną sprawą jest współpraca między firmami. Praktycznie wszystkie umowy z poważnymi kontrahentami, zawierają już klauzule, stanowiące o tym, że obie strony transakcji posiadają wdrożone RODO. No i tutaj pojawia się prawdziwa pułapka. Jeśli Twoja firma potraktowała ten zapis bezrefleksyjnie i nie wykonała czynności prowadzących do wdrożenia RODO to niechybnie naraża się na zerwanie umowy przez drugą stronę.

 

I ostatni, ale ważny argument. Każdy zapewne zauważył, że świadomość osób prywatnych, nie tylko jeśli chodzi o dane osobowe ale także o ochronę ich osobistego wizerunku, bardzo wzrosła. Normą jest już pytanie klientów o to, skąd posiadamy ich dane osobowe. Coraz częstsze są też już niestety przypadki, gdy to klienci pozywają przedsiębiorców za użycie ich wizerunku bez uprzedniej zgody. Jest to bardzo poważne naruszenie i może wiązać się z poważnym odszkodowaniem.

 

Jak zatem skutecznie wdrożyć rodo?


 

Bo wdrożyć je warto i wdrożyć je trzeba.


 

Z tym tematem osobiście walczyłam ponad rok, korzystając z odpłatnej pomocy niejednego prawnika. Miałam wrażenie, że to, co mówi się i czyta o RODO jest kompletnie zagmatwane i moja głowa zupełnie tego nie pojmie. Po roku starań okazało się jednak, że byłam w błędzie.

 

Przypadkowo, na jednym ze spotkań networkingowych w Gdańsku, odkryłam pewną przyjazną aplikację, dostępną online. Chcę się teraz podzielić kilkoma informacji w tym temacie, bo wierzę, że aplikacja uprości Ci życie, tak samo jak uprościła moje i innych członków zespołu Personii.

 

Dzięki GoRODO.pl mogę w każdym momencie przeprowadzić audyt i wygenerować nie tylko aktualne dokumenty potwierdzające wdrożenie, ale także dokumenty pozwalające na co dzień działać w zgodzie z RODO. Aplikacja generuje automatycznie wzory zgód dla klientów, klauzule informacyjne, a nawet politykę prywatności i wewnętrzny regulamin ochrony danych osobowych dla pracowników Personii.

 

Co dla mnie najważniejsze, nie muszę już angażować swojego czasu na spotkania z prawnikiem. O każdej porze dnia mogę przejrzeć audyt i utworzyć nowe potrzebne mi dokumenty. Jestem też na bieżąco z aktualnymi przepisami – aplikacja informuje mnie o wszelkich zmianach w temacie. Cena zapytasz? 199 pln rocznie, i opłata startowa bodajże w kwocie 300 zł. To nic w porównaniu do korzyści, jakie generuje.

Artykuł Jak w skuteczny i prosty sposób wdrożyć RODO? pochodzi z serwisu Jak prowadzić własną firmę?.


Source: News

perfekcjonizm. perfekcjonista

Zrobione jest lepsze od doskonałego, w domyśle – jest lepsze od doskonałego, ale finalnie niezrobionego. To zdanie ma wiele prawdy. Ale czy ma prawdę całkowitą? NIE. Jeśli jesteś perfekcjonistą, korzystaj z tego i buduj perfekcyjnie swoje nazwisko.

 

Jesteś perfekcjonistą? To dobrze.


 

Uczę zarządzania sobą w czasie ponad 14 lat. I mam nawet kilkanaście stron materiałów, które chwalą tzw. podejście “good enough”. I dobrze, że chwalą. Do pewnego momentu.

 

Jeśli Twój perfekcjonizm powoduje, że nie oddajesz pracy w terminie, z lęku przed tym, czy dobrze postawiłeś przecinki, i finalnie dostajesz przysłowiową jedynkę (za termin czy brak realizacji zadania), to nie jest dobrze. To właśnie ma na myśli idea zarządzania sobą w czasie – mnóstwo ludzi nie dowozi rezultatów, bo tak boją się oceny, że coś wypadnie na tyle źle, że stwierdzają, że lepiej wcale nie robić. Nie chcą, by ktoś dał im etykietkę słabego (“trójkowego”) menedżera czy specjalisty. Niestety w praktyce i tak ją dostają, bo nie dowożą czegoś na czas.

 

Ale jeśli Ty realizujesz swoje projekty w terminie W WIĘKSZOŚCI SYTUACJI (a w razie opóźnień umiesz to naprawdę dobrze uargumentować), to jesteś właśnie odbiorcą tego tekstu.

 

Tak rozumieni perfekcjoniści:

  • stają się ekspertami w branży,
  • zarabiają ogromne pieniądze (parokrotnie wyższe niż średnia dla branży / stanowiska),
  • uwielbiani przez dziennikarzy (stąd często są znani i budują doskonale swoje nazwisko),
  • sami wybierają sobie klientów, jakich chcą obsługiwać oraz na jakich warunkach,
  • inspirują innych do doskonałości,
  • są świetnymi nauczycielami w branży, jeśli tylko chcą zostać mentorami,
  • mogą pozwolić sobie na mniejszą ilość pracy niż słynne 40 godzin tygodniowo,
  • mają czystą satysfakcję z tego, że spod ich rąk wyszło dzieło (produkt / usługa), którego się nie wstydzą,
  • potrafią wytrwale i z pasją pracować w zmęczeniu i w obliczu przeszkód, bo zależy im na jakości,
  • uwielbiani przez swoich klientów, którzy dobijają się do nich dniami i nocami,
  • sami nieustannie się rozwijają i wyznaczają trendy, finalnie stymulując wręcz rozwój świata.


Jeśli dążenie do perfekcjonizmu nie odbywa się kosztem Twojej samooceny czy zdrowia (ani kosztem innych czy kosztem firmy, w jakiej pracujesz) – mówię Ci jako psycholog: Dąż do perfekcji. Prawdziwie wielcy tego świata są wielcy nie z przypadku. Ale z nieustannej chęci doskonalenia siebie.

Po więcej szczegółów o tym, jak być jeszcze lepszym, zajrzyj tutaj.

Artykuł Jesteś perfekcjonistą? To dobrze. pochodzi z serwisu Jak prowadzić własną firmę?.


Source: News

jak monitorować projekty

Kiedy bieżąca rzeczywistość zaskakuje co rusz nowymi zadaniami na wczoraj, łatwo zapomnieć o celach strategicznych, o udoskonaleniach, jakie organizacja powinna wprowadzać małymi krokami  CODZIENNIE . Jeśli nie monitorujesz postępów i nie egzekwujesz kolejnych etapów realizacji zadań, nie rozwijasz się długofalowo. Jak to zmienić?

 

1. Sprecyzuj ilość projektów.


Jeśli porywasz się na pracę strategiczną projektową, jak na przykład wdrożenie CRM albo podniesienie kwalifikacji zarządczych zatrudnionych u Ciebie menedżerów – musisz liczyć się z tym, że to zajmuje czas. Nie tydzień i nie miesiąc, a czasem nawet nie kwartał, a rok czy dwa (lub dłużej).

 

Zatem, aby nie zwariować, nie planuj więcej niż 1-3 projektów na najbliższe 6-12 miesięcy, jeśli obejmują one, choćby pośrednio,  pracę znaczącej grupy Twoich pracowników.

 

Wdrażasz nowy system do zarządzania w magazynie? Chcesz wprowadzić mentoring w organizacji? A może chcesz spłaszczyć strukturę organizacyjną? Albo pozyskać nowe rynki na Wschodzie ? Albo wprowadzić nowy produkt na rynek?

 

Jeśli masz takie i podobne projekty, nie planuj ich więcej niż 2 – 3 rocznie. BO NIE WYJDĄ.

 

2. Organizuj cykliczne spotkania robocze o stałej porze.


Na tym punkcie wykłada się wiele firm, lecz nie powinno to nikogo dziwić. Projekt strategiczny, podzielony na kilkanaście osób, które go realizują, jest naprawdę trudny do skoordynowania w czasie. Każdy ma pilniejsze tematy do załatwienia, takie jak zrekrutowanie pracownika na cito albo wyjazd do klienta, który przerwał negocjacje w krytycznym dla firmy momencie.

 

Jeśli z góry nie ustalisz cyklicznych spotkań roboczych, np. w każdą środę od 14.00 do 16.00, co tydzień, jestem pewna, że termin się rozjedzie w niejednym zespole. Jeśli spotykasz się na sesji roboczej projektowej raz na miesiąc, to sprawy pójdą do przodu, ale na pewno nie w tym tempie, jakiego mógłbyś oczekiwać na początku, planując zakres realizacji projektu.

 

Spotkania co dwa tygodnie wydają się być idealne dla większości organizacji. Nie zapomnij, by zaznaczyć obowiązkową obecność (zakaz brana urlopów, delegacji itp.) dla każdego zaangażowanego w projekt w ten wyjątkowy, strategiczny dzień.

 

Wiele ciekawych informacji o tym, jak prowadzić spotkania, znajdziesz pod linkiem tutaj. Dbaj przy okazji o to, by spotkanie nie było dygresyjne (nie dotyczyło tematów operacyjnych), a jedynie tych 1-3 wybranych wcześniej projektów.

 

Spis najlepszych pytań, jakie możesz zadać na spotkaniu projektowym, znajdziesz zaś tutaj.

 

WAŻNE NA KONIEC!

Nigdy nie odwołuj sesji roboczej. A co jeśli ludzie nie są przygotowani? Sprawy nie poszły do przodu? To trudno. Sesja robocza będzie gorszej jakości, ale będzie!!

To tak jak z treningiem sportowym. Nie każdy trening wychodzi idealnie. Czasem nie udaje się zrobić nawet połowy tego, co było zaplanowane, ale liczy się to, że w ogóle byliśmy na siłowni!


 

3. Wyznacz koordynatorów projektu.


Jeden projekt = jeden koordynator. Koordynator to osoba, która dba o terminowość realizacji poszczególnych etapów, jest łącznikiem komunikacyjnym pomiędzy realizatorami projektu a Tobą czy zarządem. To ona przypomina o sesjach roboczych, ona mówi, co należy wykonać i do jakiego czasu. Ale to nie ona wykonuje większość pracy operacyjnej!

 

Ona ją deleguje. Z tego powodu dobrymi koordynatorami projektu są osoby, które zaledwie częściowo znają się na pracy, która ma być wykonana w ramach projektu. To niweluje pokusę, że koordynator wszystko robi sam, po godzinach pracy. W tej roli świetnie sprawdzą się osoby, które mają dobry kontakt z innymi członkami organizacji, potrafią zmotywować do działania poprzez charyzmę i autorytet.

 

Co ważne, koordynator musi być osobą odpowiedzialną za całość projektu. To jego głowa finalnie odpowie za to, że czegoś nie udało się zrobić. I ta informacja powinna być przekazaną w całym zespole – by współpracownicy biorący udział w projekcie wiedzieli, że koordynator straci, jeśli czegoś nie dopilnuje i rozumieli tym samym, dlaczego tak ciśnie na terminy i jakość realizacji.

 

Dobrą praktyką jest nie łączenie koordynatorów z wieloma projektami. Tym samym jeden koordynator ma odpowiedzialność za jeden projekt. Wyjątek od tej reguły stanowi w organizacji wyodrębnione specjalnie w celach projektowych stanowisko Kierownika Projektów.

 

4. Wprowadź bieżące feedbackowanie.


Ta reguła dotyczy każdego, kto w jakikolwiek sposób uczestniczy w projekcie. Nie pozwalaj ludziom czekać na sesję roboczą, by poinformowali Cię, że doświadczają przeszkód w realizacji celów. Wówczas na samej sesji niewiele zrobicie. Jeśli problem jest duży, to rzeczywiście warto, by czekał na sesję, ale jeśli to drobnostka, koordynator projektu powinien o niej usłyszeć od razu. Wówczas może zdecydować o doraźnej pomocy albo o konsultacji z kimś jeszcze, zanim odbędzie się sesja.

 

To nie Ty masz pytać ludzi, jak im idzie. To oni sami co 2-3 dni powinni informować o postępach w realizacji. Wystarczy jedno zdanie czy dwa, ale wypowiedziane z ich inicjatywy. Tego oczywiście trzeba się nauczyć, bo samo nic nie przychodzi. Zacznij od zadania pytań albo ustalenia jasnego systemu raportowania, niekłopotliwego dla pracownika. Potem staraj się wdrożyć to jako nawyk.

 

5. Dbaj o realizację kamieni milowych i świętowanie zamkniętych etapów działania.


Dobry projekt jest podzielony na 2-3 kamienie milowe, czyli na etapy, które znacząco przesuwają tematy do przodu.

Podziel zatem projekty na 2-3 etapy. Jeśli zaczynacie, nie myślcie o etapie 2 i 3. Zróbcie po prostu pierwszy.

Wiele projektów wydaje się skomplikowanych, jeśli patrzymy na ich końcowe rezultaty (szczególnie odstrasza to analityczne umysły).

 

 

Wyniki końcowe są ważne, a jakże, ale już nie w momencie monitoringu. Jeśli monitorujesz, bardzo ważne jest cieszenie się z mniejszych rezultatów, czyli właśnie tych kamieni milowych. Wspólne wyjście na pizzę i piwo może być fajne, jeśli ustalasz nowy system wynagrodzeń i udało się Wam znormalizować wynagrodzenie stałe. Potem zajmiesz się premiowym. Ale teraz świętujcie fakt, że macie ustalone wynagrodzenie stałe.

 

6. Autentycznie interesuj się projektem lub zadbaj o to, by robił to zarząd.


Nie wiem, jaką masz funkcję w firmie. Czy jesteś szefem działu czy całej firmy. Czy reprezentujesz zarząd globalnej firmy czy też masz 3 osoby w zespole i szefujesz działem windykacji.

 

Aby projekt szedł do przodu, absolutnie niezbędne jest żywe interesowanie się nim, wykazywane przez osobę z możliwie największym statusem w firmie. Bez tego legniecie w gruzach.

 

Jeśli nikt z zarządu / szefostwa nie przychodzi cyklicznie na sesje robocze, jeśli nie zadaje pytań, nie pomaga w realizacji choćby dobrym słowem czy prostą podpowiedzią, cały wysiłek finalnie najczęściej idzie na marne. Albo projektu nie da się skończyć, albo projekt nie zostanie zaakceptowany przez górę, zatem nie zostanie też finalnie wdrożony.

 

NIE MA NIC GORSZEGO OD FRUSTRACJI ZESPOŁU, KTÓRY ODDAŁ SERCE DANEJ PRACY, GDY TEGO NIE DOCENIONO.

 

Więcej o tym, jak monitorować pracę zespołu, znajdziesz na szkoleniach (pokazowych, często darmowych), jakie organizuje Personia.

Artykuł Jak na bieżąco monitorować projekty? pochodzi z serwisu Jak prowadzić własną firmę?.


Source: News

Zmiany są są konieczne w każdej rozwijającej się firmie, która wciąż musi dostosowywać się do zmieniającego się świata na wielu płaszczyznach. A Szef, który dodatkowo wie, jak przeprowadzać proces zmiany, to skarb dla organizacji.



 

Zmiana to nie ogłoszenie komunikatu, to nie wysłanie jednego maila, lecz proces wymagający odpowiedniego przygotowania i umiejętności przeprowadzenia go tak, by efekt był stały i zgodny z ustalonymi celami oraz założeniami. Pamiętając przy tym, że w każdym procesie zmiany jest człowiek, który ma swoje uczucia i potrzeby (!)

 

Krzysztof Wilczewski przygotował dla Ciebie 8 kroków, które warto wziąć pod uwagę przy wprowadzaniu zmian w organizacji.


 

Jak postępować, by efektywnie przeprowadzić proces zmiany, pamiętając w tym wszystkim o pracownikach i ich emocjach?


 

 

Reforma ma wrogów we wszystkich tych, którym stary porządek przynosi korzyści i zaledwie nielicznych zwolenników we wszystkich tych, którzy będą czerpali korzyści z nowego ładu.

Nicollo Machiavelli


 

Krok 1: Wzbudź potrzebę zmiany


 

Przygotuj teren, pomagaj innym osobom dostrzec potrzebę zmiany i konieczność działania. Pomyśl, jak zmianę pokazać w atrakcyjny sposób, poszukaj na to tanich i prostych sposobów. Możesz napotkać strach czy złość, te emocje pojawiają się nawet w najlepszych organizacjach, kiedy o zmianie zaczyna się rozmawiać.


 

Krok 2: Stwórz “koalicję zmiany”


 

Zanim przystąpisz do działania i kto wie, może do rewolucji, to upewnij się i zdiagnozuj, czy masz zbudowany zespół, który pokieruje procesem zmiany. Powinna to być grupa ludzi, która posiada zdolności przywódcze i komunikacyjne. Osoby, które cieszą się autorytetem wśród innych, posiadają zdolności analityczne i co najważniejsze, rozumieją, że zmiana jest konieczna. Ich najważniejszym zadaniem będzie pokazywanie entuzjazmu i zaangażowania.

 

Krok 3: Zdefiniuj wizję


 

Wizja ma być wyjaśnieniem, na czym będzie polegała różnica miedzy przeszłością a przyszłością. Opracuj wraz z zespołem strategię. Wspólnie odpowiedzcie na pytania, co musi być zrobione, przez kogo, w jakiej sekwencji, w jakim czasie, jak będzie to komunikowane. Przeanalizujcie, jakie problemy mogą powstać w trakcie przeprowadzania zmian, kto może być im przeciwny i jak to rozwiązać. Bądź gotowy.

Pamiętaj, że najlepsze są wizje, które są jasne, oczywiste i można je przedstawić w minutę na 1 kartce papieru.

 

Krok 4: Komunikuj i mobilizuj, aby zdobyć zaangażowanie


 

Rozpocznij działanie. Przekaż wizję i zdobądź poparcie. Co działa?

  • Komunikowanie w sposób prosty, oddziałujący na emocje, nieskomplikowany i technokratyczny.
  • Zrozumienie co ludzie czują, mówienie głośno o emocjach, które towarzyszą procesowi zmian, takich jak niepewność, zagubienie, złość, brak zaufania.


Upewnij się, czy każdy rozumie i akceptuje wizję oraz strategię zmian w firmie. Tu musi sprawnie działać powołany zespół.

 

Krok 5: Daj ludziom odpowiedzialność  i „władzę” do przeprowadzenia zmiany


 

Tak, dobrze widzisz… Oddaj ludziom władzę i usuwaj bariery, tak by ci, którzy chcą urzeczywistnić wizję, mogli to robić. Zmobilizuj wszystkich do działania. To etap motywacji, stosowania informacji zwrotnej, by pracownicy podejmowali decyzje związane z wizją zmian, jeszcze większej komunikacji, która wpłynie na zmianę postaw i zachowań.

 

Krok 6: Dostrzegaj i świętuj „małe sukcesy”


 

W trakcie realizacji zmiany doprowadź do jak najszybszego jednoznacznego sukcesu, nawet jeśli nie będzie on duży. Krótki okres od zapoczątkowania zmiany do pierwszego sukcesu pomaga uwierzyć i zaangażować się tym, którzy do zmian podchodzą sceptycznie. Co więcej, daje to dodatkową energię i motywację do działania tym, którzy ciężko pracują nad wdrożeniem zmian.

 

Krok 7: Nie wypuszczaj zmian spod kontroli


 

Idzie dobrze, są sukcesy, jednak nie spoczywaj jeszcze na laurach. Utrzymuj nieustanną potrzebę zmian, rozmawiaj, nakłaniaj do dalszych działań (jeszcze bardziej efektywnych), aż wizja przerodzi się w codzienną rzeczywistość. Usuwaj zadania, które miały znaczenie w przeszłości, ale nie po wprowadzeniu zmian. Deleguj zadania na coraz niższe poziomy w organizacji.

No i cały czas: pokazywanie, pokazywanie, pokazywanie… że można :-)

 

Krok 8: Utrzymuj i kontynuuj proces zmiany


 

Utrwal wyniki. Najgorsze co możesz zrobić, to zatrzymać się na kroku 7 i nie wdrożyć kroku numer 8. A zmiany w pracownikach trzeba zakorzenić.

 

Promuj postępowanie według nowych standardów, upewniaj się, że ludzi postępują w oczekiwany sposób, bo stare zwyczaje lubią niestety wracać. Gdy upewnisz się ponad wszelką wątpliwość, że proces zmiany jest kontynuowany i rozwija się nowa kultura organizacyjna, pozostaje już tylko jedno, cieszyć się nowym ładem i porządkiem.

 

 

 

Przechodziłem przez zmiany w organizacji niejednokrotnie. Byłem pracownikiem poddawanym procesom zmiany. Byłem w koalicji, która przeprowadzała dużą zmianę w organizacji i szkoliłem z tego procesu menadżerów. Byłem także szefem zespołu, który całą zmianę musiał przeprowadzić i powyższe osiem kroków bardzo mocno mi w tym pomogło.

 

Są to kluczowe wskazówki poparte wieloletnimi badaniami, na ich podstawie wiele największych organizacji na świecie przeprowadzało procesy zmian. Autorem tych kroków jest wybitny ekspert w dziedzinie przywództwa i zarządzania zmianami – John Kotter, który napisał m.in. bestselerową książkę: „Gdy góra lodowa topnieje. Wprowadzanie zmian w każdych okolicznościach”.

 

To pozycja, którą polecam jako uzupełnienie i głębsze zrozumienie tego, jak efektywnie przeprowadzać proces zmian w firmie.

 

Artykuł „Jedyną stałą jest zmiana” – czyli o tym, jak efektywnie przeprowadzać proces zmian w firmie pochodzi z serwisu Jak prowadzić własną firmę?.


Source: News

jak przygotować się do założenia firmy

W tym poście napiszę o tym, czego raczej ludzie nie mówią Ci, kiedy myślisz o prowadzeniu biznesu, a o czym mówić powinni.

 

Co powinni ci powiedzieć inni przedsiębiorcy ZANIM założysz firmę?

Co ja bym chciała, by mi powiedzieli, zanim się na to zdecydowałam 11 lat temu?


 

1.Twój partner życiowy powinien (co najmniej!) akceptować to, że prowadzisz firmę.


Tego mi nikt nie powiedział. Długofalowe prowadzenie firmy, utrzymywanie się z niej, rozwijanie jej i siebie poprzez firmę – to kompletnie zmienia styl życia. Prowadzenie firmy będzie stanowiło Twoją tożsamość – pytanie tylko, jak głęboką.

 

Jeśli Twój partner nie rozumie specyfiki bycia na swoim, jeśli sprzecza się o to, że czasem pracujesz wieczorem, albo nie chcesz zainwestować w kuchenne blaty w domu, tylko dlatego, że widzisz wartość każdej złotówki zainwestowanej w Twój sprzęt firmowy czy ludzi z zespołu, to może być pewien znaczący, życiowy problem.

Jeśli Twój partner nie myśli o swojej pracy popołudniami, nie planuje wydatków, tak, jak Ty to robisz na co dzień, bo tego nauczyła Cię firma, to wiele z czasem będzie was dzielić. Ludzie kłócą się w małżeństwach z trzech kluczowych powodów. Zarządzanie pieniędzmi, obok kłótni o dzieci i seks, jest właśnie w tej trójce.

 

Ja akurat trafiłam świetnie – bo mój mąż to przedsiębiorca, zatem doskonale się rozumiemy. Ale wierzcie mi, ile mam osób na coachingu, którzy są przedsiębiorcami, rozwijają się z pasją w biznesie, podczas gdy ich druga połówka (najczęściej pracująca na etacie) kompletnie ich nie rozumie.

 

2. Jeśli chodzi o rachunkowość i rentowność firmy – cena Twoich produktów jest wszystkim.


Po iluś ratach prowadzenia firmy, gdy poszłam na podyplomowe Studia Menedżerskie, miałam ćwiczenia oraz wykłady z rachunkowości. Dopiero wówczas świetny wykładowca uzmysłowił nam, menedżerom i przedsiębiorcom z pewnym już stażem pracy,  że pod względem wyników księgowych firmy, to nie oszczędzanie (czyli obniżka kosztów np. o 10%), to bardzo często nie wzrost ilości sprzedanych towarów (np. o te 10%), a wzrost cen (dla równego przelicznika – także zatem o 10%) – daje największe zyski.

 

Klucz rentownej firmy kryje się w cenach jej produktów. Oferuj dobre produkty i naucz się bronić ich cen.

Przez ponad 6 lat prowadzenia firmy miałam w niej niskie ceny. Dlaczego? Z powodu lęku. Lęk nigdy nie jest dobry doradcą.

 

3. Przeciętny dzień pracy w firmie przynosi tyle samo uśmiechu, ile smutku czy stresu.


Każdego przeciętnego dnia przedsiębiorca doświadcza tyle samo radości, dobrych informacji i małych sukcesów, ile doświadczeń stresów, powodów do zmartwień czy problemów do rozwiązania.

 

Rano o 10.17 może przyjść świetna wiadomość, zaś o 16.13 przyjść może ta gorsza. Ta z rana może być mniejsza, ta z końca dnia pracy – jakby większa.

 

Ale w istocie – tak mówi moje 11 lat doświadczenia w prowadzeniu firmy – obie wiadomości mają często podobną siłę. Tylko to my skupiamy się na tej negatywnej.

 

Jeśli skupisz się tylko na dobrych wiadomościach, tylko na pozytywnych, zapewniam ponad wszystko – złe i tak Cię nie miną!!  Ale zwyczajnie masz nadzieję, entuzjazm i chęć działania do przodu, bo nakręca Cię ta dobra strona medalu.

Jeśli skupisz się na złej wiadomości, tej dobrej nawet nie zauważysz, nie wykorzystasz jako szansy.

 

4. Prowadzenie firmy to maraton, nie sprint, ale o przypływ gotówki walczy się każdego dnia.


Prowadzenie firmy nie jest dla sprinterów. Nie wytrwaliby sinusoidy w ilości zleceń, nie wytrwaliby sinusoidy w zmianach na rynku, w nastrojach klientów i zmian w szeroko pojętej koniunkturze.

 

Ale nie zmienia to faktu, że w tym maratonie każdy dzień jest walką o przepływ bieżącej gotówki. Masz dużo gotówki? To świetnie! Kumuluj więcej, by rozwijać firmę, gdy nadejdą gorsze czasy (bo nadejdą na pewno). Nie kupuj auta o wartości domu. Przeżyjesz bez tego, dopóki wysokie zarobki nie staną się Twoim co najmniej dwu – trzyletnim standardem, a nowe auto będzie premią za 5 lat ciężkiej pracy.

 

Masz mało gotówki? To też świetnie, bo możesz ruszyć głowę i zastanowić się, jak zrobić coś efektywniej, jak przyspieszyć płatność, jak podnieść na tyle zadowolenie klienta, by zechciał sam z siebie zapłacić więcej.

 

Żadnego dnia nie możesz o tym zapomnieć. Każdego dnia trzeba choć kilkanaście minut posiedzieć nad tym, by windykować płatności, albo planować dalsze sprzedaże. Szczególnie jest to ważne – ot! taki paradoks! – gdy dobrze Ci idzie.  W końcu nikt nie osiada na laurach, gdy ma za mało.

 

5. Biurokracja to pikuś.


Ostatnia sprawa. Jak przeraża Cię biurokracja prowadzenia firmy, to nawet nie zaczynaj. W porównaniu do innych problemów, jakie spotkasz po drodze, przejście przez papiery jest przyjemnością.

 

 

Na koniec dwa słowa – kocham prowadzenie firmy i patrzę na to bardzo optymistycznie. Uwielbiam przedsiębiorczość i przedsiębiorców, i jestem pełna optymizmu. Ten post nie ma odstraszać od prowadzenia firmy. On ma Cię na to lepiej przygotować 🙂

Artykuł Co powinni Ci powiedzieć, co SAM powinieneś wiedzieć, ZANIM założysz firmę? pochodzi z serwisu Jak prowadzić własną firmę?.


Source: News

Jak realizować się w pracy i w życiu? Jak spełniać swoje marzenia?

Potrzeba samorealizacji, potrzeba spełnienia siebie, jest silnym motywatorem do życia – zarówno w pracy, jak i tak po prostu, ogólnie. Jak lepiej się czuć, jak lepiej się realizować, jak spełniać swoje marzenia?

 



 

Idziesz do pracy po pieniądze, to jasne. Ale idziesz też po to, by spełnić się zawodowo, by odkryć i rozwinąć talenty, a przy tym pomóc innym. Idziesz, bo lubisz wyzwania, albo lubisz coś tworzyć czy udoskonalać. Idziesz, bo coś Cię kręci.

 

Zakładasz firmę, by być wolnym – finansowo, wolnym od nakazów i zakazów dyktowanych przez szefa. Bo chcesz sam decydować o sobie, mieć więcej czasu dla siebie, dla rodziny.

 

Zakładasz także rodzinę – nie tylko po to, by miał Cię kto przytulić na co dzień, i by mieć potomstwo. Ale też po to, by zrealizować się życiowo – jak małżonek , partner , rodzic.

 

Życie płata jednak różne figle, obfituje w przeszkody. Czasem samemu popełniamy błędy – i zamiast tej wolności w realizowaniu się, zamiast spełniania marzeń, zostaje “szara rzeczywistość i wszystko, jak zawsze, nijak, po staremu”.

 

Moja koleżanka, Marta (mocna, biznesowa “głowa” od wielu lat),  mówi, że jestem ekspertem nie tylko od przedsiębiorczości czy sprzedaży, ale także od odpowiedzi na pytanie – serio (!) – “Jak żyć ?!“. Mój niedawny post dotyczył zakładania i prowadzenia działalności gospodarczej, mój kolejny post dotyczyć będzie spółek, zatem pozwalam sobie  teraz na poruszenie bardziej luźnego, a jakże ważnego, biznesowego tematu:

Jak realizować się w pracy i w życiu? Jak spełniać swoje marzenia?


 

 

1.Trzeba wiedzieć, czego się chce, konkretnie, liczbowo.


Sorry, ale sporo ludzi nie wie konkretnie, czego chce. Zadaje pytania:

Jak zwiększyć sprzedaż? Jak więcej zarabiać? Jak pozyskać większych klientów?

A ja pytam: O ile zwiększyć sprzedaż? W jakim czasie? Na czym więcej zarabiać? Co znaczy więcej?

 

Jeśli w Twoim myśleniu o realizowaniu siebie nie ma liczb, wówczas to myślenie jest słabszym sygnałem dla mózgu do realnego działania. Wstaw liczby, sam dla siebie.

2. Połóż te liczby na wierzchu.


Jakkolwiek absurdalnie to nie zabrzmi – połóż te liczby na wierzchu. Zapisz je na kartce i połóż w miejscu, w jakim często przebywasz. Był u mnie ostatnio Artur (pozdrowienia Artur!) i pytał, jak często zaglądam w swoje cele. Otóż – CODZIENNIE!

W te najważniejsze – zaglądam codziennie, bo kartka z tymi celami leży na kuchennym blacie. Robię śniadanie – widzę cele, wracam z pracy, robię obiad / sprzątam po obiedzie – widzę te cele. Robię kolację dzieciom, no właśnie … cele.

 

Te cele są dla mnie ważne, zatem, tak jakby, jem z nimi 3 posiłki :D

Przecież tylko na nie patrzę, ale to patrzenie ma pewne znaczenie.

 

3. Teraz pójdziemy głębiej – spędź czas ze sobą.


Aby się realizować większość z nas (tak! większość!) potrzebuje czasu w samotności – po to, by sobie uzmysłowić, czym jest dla nas tak naprawdę ta samorealizacja. Jeśli spędzasz większość tygodnia w pracy, a drugą część z rodziną, brakuje chwili, w której wnikasz w siebie i zadajesz sobie ważne pytania:

  • Co chcę osiągnąć przed 30stką? Przed 40stką? Przed 50tką?
  • Co chcę po sobie zostawić? Dać innym?
  • Co chcę posiadać? Co chcę zobaczyć? Czego chcę doświadczyć? Ale przede wszystkim: Kim chcę na skutek tego być?
  • Po co Ci te liczby i cele z 2 powyższych punktów?
  • Dlaczego na nie zasługujesz?


To są ważne pytania. Bez nich nie ma mowy o autentycznym spełnieniu w życiu. Jeśli nie znasz odpowiedzi, będziesz gonić za rzeczami, które może są modne, może są sexy, ale nie są tym, co przynosi Ci szczęście. Znam osoby, które odeszły z korporacji, albo sprzedały swoją firmę i całymi dniami pływają na kajcie. Nie dlatego, że nie mają nic do roboty, nie dla tego, że to jest modne.

 

Ale dla tego, że teraz ten kajt ( kitesurfing 🙂 , jest dla nich szczytem marzeń (prawda Jarek? 🙂 ). Bo gdyby nie był, zajęłyby się czymś innym, po prostu.

 

Poświęcaj regularnie kilka dobrych minut w tygodniu na to, by pobyć ze sobą i pomyśleć o tym, co znaczy dla Ciebie, spełnić się w pracy i w życiu. Zrób sobie chwilę przerwy w czytaniu i pomyśl. SERIO.

 

4. Notuj postępy.


Patrz to: NOTUJ. Masz pisać o swoich postępach. Pisać.

Ne gadać, nie myśleć – znaczy się, to też można. Ale trzeba też pisać.

Pisanie ma moc – układa tematy w głowie, robi porządek, wymusza werbalizację tego, co czujemy. Jeśli umiesz napisać, co już masz, a co jeszcze brakuje do pełnej realizacji – jesteś w połowie sukcesu.

Jeśli dziś możesz napisać – “realizuję się w pełni” – napisz sobie też dzięki czemu. Co takiego się dzieje, co takiego się stało, że czujesz, że praca i życie są na właściwych torach. To bardzo cenna wiedza o sobie, o tym, jak dochodzić do sukcesu. Dzięki tej wiedzy, możesz być mentorem – dla siebie na przyszłość (na ewentualne gorsze, życiowe chwile), dla innych – na zawsze.

 

5. Podejmuj decyzje.


Podjęcie decyzji wyzwala. Decyzje bywają trudne, dlatego kręcimy się w nich jak mucha w smole. Jeśli jesteś niespełniony – to znaczy, że czas coś zmienić. Po prostu podejmij decyzję, że od dziś będziesz się spełniać. I zaryzykuj.

Przerwij dowolną, być może jedynie pozornie ważną, typową czynność Twojego dnia i zapytaj sam siebie – czy się przy niej spełniam?

 

Życie nie jest dla tych, którzy kurczowo trzymają się latami matczynej spódnicy (tj. tego samego kłopotliwego klienta, partnera w interesach; tego samego produktu, który się nie sprzedaje, tej samej branży czy firmy). Aby móc coś zyskać, trzeba wyjść temu naprzeciw. 

Może tam będzie wiało, śnieżyło i spotka nas gradobicie; może będzie to bida z nędzą – ok, jest to pewne ryzyko.

Ale z lęku przed czymś nowym czy nieznanym ryzykujemy znacznie więcej (!). Moja znajoma mówi:

 

“Wszystko ma jakąś cenę. Podejmowanie ryzyka i niepodejmowanie ryzyka – za wszystko się płaci.”

 

Stanie w miejscu i niepodejmowanie decyzji może być cholernie kosztowne. Bo z reguły JEST cholernie kosztowne (!)


 

Jakie koszta ponosisz nie realizując się? Utraconych nadziei? Talentów? Pieniędzy? Energii? Spieprzonych relacji? Ile kosztuje Twoja strefa komfortu? Bo to za nią się płaci najwięcej.

 

O tym, jak pokonać samego siebie, o tym, jak realizować się w życiu i pracy – w firmie, ale i na etacie – mówię na swoim corocznym Seminarium Motywacyjnym Możesz Więcej Niż Myślisz.

Daję kopa energii do zmian (ogromnego kopa, bo rozwalamy salę :D) , ale jest też miejsce na refleksję i inspirację.

Przyjedź 12.10.2019 (sobota) do Gdańska na weekend :)

Link do zapisów tutaj. Przy okazji sprawdzić możesz inne nasze szkolenia – niektóre są całkowicie za  free :)

 

Artykuł Jak realizować się w pracy i w życiu? Jak spełniać swoje marzenia? pochodzi z serwisu Jak prowadzić własną firmę?.


Source: News

jakie są plusy i minusy prowadzenia działalności gospodarczej?

Po 10 latach prowadzenia działalności gospodarczej zmieniłam formę prawną na spółkę. Najpierw spółkę z .o.o., potem spółkę komandytową. Jakie są plusy i minusy tego działania?



 

Spółka czy działalność gospodarcza?


 

Tytułem wstępu:

Nie jestem prawnikiem, nie jestem księgową. Piszę ten tekst z punktu widzenia mnie jako praktycznego przedsiębiorcy. Nie traktuj go zatem jako porady prawnej czy księgowej. Po prostu przeczytaj, z czym ja borykałam się i borykam prowadząc te formy prawne, a na pewno będzie Ci łatwiej wybrać coś dla siebie. W tym poście zmierzymy się z działalnością gospodarczą, w kolejnym ze spółką.

 

Jakie są plusy prowadzenia działalności gospodarczej?


Prowadzę działalność gospodarczą 10 lat. Pod względem prawnym czy księgowym – w porównaniu do spółek – jest to pikuś. Oczywiście jej zrozumienie, wyczucie (rachunków bankowych, podatków, należności itp.) wymaga chwili refleksji i skrupulatności. Ale wierz mi, to łatwizna w porównaniu do spółek.

 

W przypadku działalności gospodarczej znaczną korzyścią jest stosunkowa prostota. SERIO.  To jest PROSTE.

 

(1) Rejestrujesz firmę w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej – możesz to zrobić online. Polecam założenie sobie podpisu ePUAP, bo bardzo ułatwia życie i z tego, co mi wiadomo, nadal nic nie kosztuje.

(2) Wybierasz obszar, jakim się będziesz w swojej działalności zajmować, czyli tzw. nr PKD (ich spis z łatwością odnajdziesz w internecie).

(3) Zakładasz osobne osobne konto w banku (nie jest to wymagane, ale moim zdaniem konieczne, by lepiej zarządzać finansami). Jeśli masz tylko jedno konto – tj. to, którego używasz do “życia”, i chcesz je jednocześnie oddać dla firmy, mylić się będą wydatki prywatne ze służbowymi i dość szybko wprowadzisz sobie niepotrzebny bałagan.

Co ciekawe, przepisy w Polsce pozwalają, by konto dla działalności gospodarczej było zwykłym kontem prywatnym – nie musi być to konto firmowe. Znacząca uwaga, bo konto firmowe jest często płatne (albo płaci się za przelewy, albo za prowadzenie rachunku, albo za kartę czy coś tam jeszcze).

(4) Rozważasz rejestrację działalności gospodarczej jako podatnika VAT – w czym pomoże każda księgowa, którą (5) wybierzesz sobie w międzyczasie.

(6) Wybierasz formę rozliczenia podatku dochodowego (pisałam o tym w dwóch częściach: tutaj i tutaj). To wszystko. Powtórzę. To wszystko. DZIAŁASZ.

 

Jeśli pomylisz się gdzieś po drodze, np. zapomnisz dodać jedno PKD (bo stwierdzisz, że oprócz prowadzenia zajęć sportowych chcesz zająć się masażami) – żaden problem. Dodajesz to PKD online. Nie musisz pytać prawnika, jechać do notariusza i płacić. Jeśli przez pomyłkę przelejesz sobie za dużo pieniędzy z konta przeznaczonego na działalność, na konto prywatne, żaden problem. Albo zrobisz zwrot, ale zachowasz te pieniądze dla siebie. Pod względem prawnym Twoja działalność gospodarcza to Ty, możesz sobie zatem te pieniądze pożyczyć. Prawnie i tak są Twoje. Potem, jeśli firma będzie na stracie, z pieniędzy prywatnych zrobisz zastrzyk gotówki dla firmy. To bardzo pomocny zabieg, gdy brakuje płynności finansowej. Obniża w pewien sposób stres i pozwala na bieżąco regulować zobowiązania firmy.

 

W działalności gospodarczej płacisz (miesięczny lub kwartalny) podatek dochodowy jednorazowo, a więc unikasz typowego dla spółki z o.o. podwójnego opodatkowania. Jeśli działalność zarobi 10 000 pln, to przy kosztach w wysokości 5 000 pln, płacisz przy podatku liniowym 19% z kwoty 5 000. Czyli na czysto zysku dla Ciebie masz 4050 pln.

 

Warto dodać, że prostota prowadzenia działalności znajduje odzwierciedlenie w prostych operacjach księgowych, zatem i biuro rachunkowe nie zażąda od Ciebie dużych, miesięcznych opłat. Dla małej firmy, nie zatrudniającej pracowników, koszty księgowe zamkną się średnio w 200 zł.

 

Jaki jest największy minus prowadzenia działalności gospodarczej?


 

Ponieważ księgowanie jest proste, sam decydujesz o firmie (nie jest wymagane posiadanie wspólnika czy pełnomocnika), wiele osób decyduje się na tą formę prawną, zakładając firmę. Problem jest jednak taki, że ponieważ z punktu widzenia prawa firma to Ty, odpowiadasz za wszelkie zobowiązania własnym, prywatnym majątkiem. Jeśli masz męża / żonę i nie podpisaliście intercyzy, partner też za te zobowiązania odpowiada.

 

W przypadku prowadzenia kwiaciarni – zagrożenie utraty własnego majątku, bo ktoś nas na przykład pozwie za błąd w sztuce, jest stosunkowo małe. Trudno sobie wyobrazić, że sprzedaliśmy trujące kwiaty do wiązanki ślubnej i goście weselni, cóż … padli. :D

Gorzej jest w przypadku firmy, która dostarcza pożywienie do przedszkoli w całej Polsce. Jeśli firma ta ma większe obroty, dajmy na to rzędu 100 000 miesięcznie, pozew od dwóch rodziców, których dzieci rzekomo zatruli się nieświeżym kotletem, może być nieciekawy. Nieciekawie też może być, gdy zatruje się cała grupa.

 

Wtedy warto rozważyć przejście na inną formę prawną – która zabezpiecza majątek prywatny osób prowadzących firmę.

 

Kolejnym minusem jest brak możliwości sprzedania firmy. Nie możesz jej sprzedać, bo nie możesz sprzedać samego siebie. Firma to Ty. Działalność gospodarcza jest prowadzona przez Ciebie jako osobę fizyczną, tym samym nie ma osobowości prawnej. Jeśli zginiesz w wypadku, nie ma też Twojej działalności. Znałam kiedyś przypadek, w którym właściciel firmy umarł. Syn znał hasła dostępu do banku i znał się z dostawcami, więc “cichaczem” przejął wykonywanie przelewów, wystawianie faktur itp. To jednak nie zawsze się udaje – nie ma właściciela, to nie ma firmy, zatem dostęp do rachunków bankowych i pieniędzy jest utrudniony.

 

Ponadto, z punktu widzenia, sama nie wiem, jak to nazwać – jakiegoś biznesowego prestiżu – forma prawna spółki wydaje się być atrakcyjniejsza. Jeśli kogoś stać na zarządzanie spółką, uważa się w domniemaniu, że jest jakby większy, może bogatszy, może poważniejszy. Ale to głupie jest i mylne – wiele zwykłych myjni samochodowych, prowadzonych w formie działalności gospodarczej, zarabia większe pieniądze niż niejedna spółka. Forma prowadzenia biznesu nie przesądza o tym, jakie robi się w nim pieniądze.

 

Jeśli nie planujesz większego wzrostu (pytanie, co znaczy większego, bo dla jednego 50 000 obrotów miesięcznie to dużo, a dla drugiego bardzo mało), to może być dobra forma na start. Dla mnie też była, przez ostatnie 10 lat.

Zaczęłam jednak tworzyć w Personii sieć franczyzową, zaczęliśmy działać na większym obszarze i dalsze prowadzenie firmy w tej formie prawnej stało się niebezpieczne. Powiedziałby to każdy prawnik. Zatem zaufałam i zmieniłam formę prawną. O tym, ileż mnie to kosztowało roboty, cesji i nerwów oraz KASY, napiszę w kolejnym poście. Być może zatem warto, byś i Ty go przeczytał, i od razu rozpoczął swoją przygodę z biznesem od spółki.

 

Artykuł Spółka czy działalność gospodarcza? Jakie są plusy prowadzenia działalności gospodarczej? pochodzi z serwisu Jak prowadzić własną firmę?.


Source: News

jak wygrzebać się z zaległości w pracy

To najlepszy post, jaki mogę napisać dzisiaj. Tonęłam w zaległościach służbowych, ale widzę już pozytywny koniec. Jak okiełznałam tematy strategiczne, tj. założenie dwóch spółek, rozwijanie sieci franczyzy i jednocześnie realizację bieżącej pracy operacyjnej? I JAK TY dzięki temu postowi MOŻESZ okiełznać SWOJE zaległości?



 

W życiu biznesowym każdego z nas przychodzi taki moment, że mimo pracy po 8, 10, ba (!) 12 godzin dziennie, i tak nie możesz wyjść z zaległości. Wydaje się wręcz, że ich ilość rośnie, a nie maleje. Bywa wówczas, że zamiast się za nie zabrać i wziąć byka za rogi, co byłoby przecież najbardziej logicznym rozwiązaniem, częściej zwlekasz. Zwlekasz, bo i tak wiesz, że nie zrobisz czegoś dobrze. Zwlekasz, bo skoro coś tyle czekało, to jeszcze może poczekać. Zwlekasz, bo jesteś zmęczony i brakuje ci wiary, że wszystko to da się jeszcze jakoś uporządkować.

 

Takie zachowanie, kiedy robisz wiele innych rzeczy, zamiast tych ważnych, które czekają od dawna, jest wielce frustrujące długofalowo. Zabiera motywację,  zabiera  wewnętrzne sprawstwo (tj. poczucie, że jeszcze masz na coś wpływ) i jest też przyczyną tzw. wyuczonej bezradności.  I oczywiście znacząco utrudnia planowanie dnia i osiąganie efektów.

 

Inna kwestia, to fakt, że wkurzające jest, kiedy od miesiąca czasu chcesz się za coś zabrać, ale co chwilę albo wpada nowy temat od klienta, albo trzeba pilnie komuś pomóc, albo – co najgorsze – wysiada zdrowie.  I kiedy wracasz po zwolnieniu lekarskim do domu, albo po urlopie, po prostu toniesz w papierach, nieodebranych 500 mailach, iluś tam super ważnych, a niezałatwionych telefonach.

 

Znam to, oj jak dobrze to znam. I wiele mnie to kosztowało, by to sobie jakoś w ostatnie miesiące unormować. Od stycznia tego roku ruszyła u mnie w firmie akcja poszukiwania i wdrażania franczyzobiorców, jak i jednoczesne zakładanie spółek. Z jednej strony chcemy w Personii budować markę i poszerzać sieć sprzedaży, z drugiej strony nie mieliśmy do tego odpowiedniej formy prawnej, by działać na taką skalę w sposób bezpieczny finansowo.

 

Ileż było z tym roboty! O losie! Ale o tym, czego możesz się spodziewać zmieniając formę prawną, napiszę osobny post. Teraz zaś lecimy z tematem:

 

Jak sobie z zaległościami poradzić, by nie zwariować i doprowadzić sprawy do końca?


 

1.Zrób listę.


Najważniejsza rzecz, to zrobić listę wszystkich zaległości .Nawet tych, których wykonanie zajmuje 1 minutę. Paradoksalnie – im dłuższa lista, im pełniejsza, tym lepiej. Musimy mieć poczucie, że wszystko, co powinniśmy zrobić, jest spisane na kartce przed nami, a nie w naszej głowie.

 

To bardzo odciąża umysł.

Taka kartka przyjmie wszystko, więc nie bój się wpisać na niej także tematów o mniejszym znaczeniu i już naprawdę dawno odłożonych w czasie, o ile nadal mają one dla ciebie sens.

 

2. Dopisuj rzeczy do listy na bieżąco.


Jeśli piszesz do kogoś maila, i akurat przypomniałeś sobie, że czegoś tam jeszcze nie zrobiłeś (co nie ma super związku z mailem, jaki akurat piszesz i czego akurat teraz nie chcesz realizować), wyjmij od razu kartkę i dopisuj na listę. Każde zadanie z zaległych do zrealizowania ma przejść – myk! – z głowy na kartkę.

 

To bardzo ważne, bo umysł czuje się przytłoczony, kiedy bierzesz prysznic albo idziesz spać, a tu nagle, ni stąd ni zowąd, pojawia się myśl: “O kurczę! Jeszcze nie wysłałam tego maila do Karoliny!” albo “Zapomniałem zamówić tonery do drukarki, teraz będzie kicha z drukowaniem”.

Jak tylko pada taka myśl – notujesz ją koniecznie na liście, by wyszła z głowy.

 

W ten sposób umysł ma poczucie, że odzyskuje jakąś kontrolę nad rzeczywistością.

3.Podziel zadania na kategorie: A, B, C.


Teraz podziel te wszystkie zadania na kategorie, mniej więcej równe sobie liczebnie. To znaczy, każdemu z zadań przydziel odpowiednią literę – A, B lub C.

 

Kategoria A:

Zadania ważne na tu i teraz. Najważniejsze. A zatem często jednocześnie pilnie.


Zauważ – nie tyle zadania pilne. Przede wszystkim ważne. A dopiero w kolejnej kategorii pilne.

Chodzi o to, by pilność zadań nie zmanipulowała twoim kalendarzem, który powinien obfitować przede wszystkim w sprawy ważne. Polecam w tym celu np. książkę z klasyki gatunku: “Siedem nawyków skutecznego działania”, Stephen Covey.

 

Kategoria B:


Zadania mniej ważne na tu i teraz. Niezależnie, na ile są pilne.

 

Kategoria C:


Zadania najmniej ważne na tu i teraz. Niezależnie od tego, na ile są pilne.

Zauważ, to nie są zadania nieważne (!). To są zadania ważne, ale tu i teraz, w tym konkretnym momencie, inne są zwyczajnie ważniejsze.

 

Dam Ci przykłady zadań z mojej listy:

  • Wyspać się: A
  • Posprzątać biurko: B
  • Zadzwonić do klienta, który chce kupić produkt: A
  • Zadzwonić do klienta, który może kupi produkt: B
  • Zadzwonić do klienta, który odmówił zakupu, spytać o powód decyzji: C
  • Wyjść wcześniej z pracy: C
  • Skoordynować projekt u pracownika: B
  • Przygotować materiały na szkolenie, której jest za tydzień: C
  • Zadzwonić i wybadać potrzeby do powyższego szkolenia: A
  • Wystawić faktury za zlecenia zrealizowane w tym tygodniu: B
  • Dokonać cesji z klientem: C
  • Podpisać cesję z dostawcą: C
  • Przekazać obowiązki mojej zastępczyni: A


Za każdym razem, jak nadajesz kategorię – a masz jednocześnie mętlik, chaos, milion spraw na głowie i czujesz się przytłoczony – myślisz tylko i wyłącznie o swoim tu i teraz. Czy tu i teraz to zadanie ma najwyższe znaczenie?

To trochę, jak w ratownictwie medycznym. Pacjent spadł z pierwszego piętra na trawę. Może mieć złamany kręgosłup, może jeszcze obojczyk i stracił przytomność. Kategoria A to sztuczne oddychanie, wezwanie pogotowia. Kategoria B: troska o kręgosłup. Kategoria C: zabezpieczenie obojczyka. Wszystko jest przecież ważne, ale twoim zadaniem jest zadbać wpierw o najważniejsze.

 

4. Wybierz z kategorii A dwa najprostsze, najszybsze w realizacji zadania.


Zauważ, piszę najprostsze, a nie najpilniejsze. Piszę: najszybsze w realizacji.

Chodzi o zadania szybkie, takie które robisz z największą łatwością (w porównaniu do innych na liście), które nie wymagają znacznego wysiłku, które zależą głównie od Ciebie. Jeśli je zrobisz, będziesz mógł sprawnie odhaczyć na liście i dać swojemu umysłowi ogromną nagrodę – poczucie “mikro kontroli” nad rzeczywistością. A to jest bardzo cenne, szczególnie na początku.

 

Zatem wybierz dwa najszybsze zadania.

 

5. Zrób jedno z nich od razu.


Wyznacz zadanie ważniejsze – to jedno z tych dwóch szybkich zadań. Nie pilniejsze, a ważniejsze. I zrób je od razu. Albo zacznij od niego dzień, zanim zrobisz sobie kawę. Albo zanim pójdziesz na spotkanie z partnerem w biznesie obiecaj sobie, że to załatwisz. Na przykład –  zanim dojedziesz do pracy, zadzwoń z auta w odpowiednie miejsce. Zapisz coś w kalendarzu. Podejmij jakąś konkretną decyzję.

 

Jeśli to zadanie szybkie, to nie będzie wymagać 4 godzin czasu. Może to kwestia telefonu i podpytania o czyjąś opinię? Może to kwestia zakupu tuszu do drukarki na Allegro? Może to kwestia wysłania maila z wyceną do klienta, który od tygodnia czeka. Cokolwiek to jest, zrób to ZANIM przystąpisz do innych operacyjnych zadań na dany dzień. Jeśli tego nie zrobisz ZANIM, to zapewniam cię, że jak tylko wejdziesz do pracy, wir zadań pochłonie cię doszczętnie.

NIE POZWÓL NA TO.

 

Ja tego posta piszę przed pracą. Piszę go przed pracą, bo wiem, że jak wejdę tylko do biura, jak otworzę maila, jak zobaczę stertę swoich papierów i usłyszę pytania od kolegów z zespołu – już po mnie. I już po moich dwóch zadaniach z przypisanymi kategoriami: A1, A2.

 

6. Wróć do swoich bieżących zadań.


Zadanie A1 zrobione? A2 zrobione? Wróć zatem do normalnych zadań, tj. tych, które atakują na co dzień, tych które nie były wielkimi zaległościami i nie wpisałeś ich wcześniej na listę. Ale tych, które również są ważne w twoim bieżącym planie dnia.

Rób je z uśmiechem. Jakby nie było – część zaległości masz już za sobą. A jutro …

A jutro –>

 

7. A jutro zajmij się zadaniami A3, i A4.


I nie musisz robić nic więcej z listy zaległości.

I na sam koniec cenna uwaga:

Bywa, że kolejnego zrobisz tylko połowę zadania A3, bo ono jest przecież bardziej czasochłonne. Ale to nic. Liczy się ta połowa. dokończysz pojutrze.

Bywa też, że A3 w ogóle nie tkniesz, bo zależeć będzie od osoby trzeciej, której akurat nie ma. Wtedy bierz się po prostu za A4. Zacznij cokolwiek, co przybliża do tego zadania. Cokolwiek.

 

Bo z zaległościami nigdy nie chodziło o to, by je zrobić perfekcyjnie, z wisienką na torcie. Z nimi chodzi o to, by je zacząć robić i zrobić; by tym samym przestały nazywać się “zaległości”.

Artykuł Jak wygrzebać się z zaległości? pochodzi z serwisu Jak prowadzić własną firmę?.


Source: News

Zdarzały Ci się sytuacje, w których podczas rozmowy z Twoim odbiorcą miałeś wrażenie, że między Wami jest szklana bańka utrudniająca wzajemne zrozumienie? Czy miałeś poczucie, że ustaliłeś wszystko z partnerem rozmowy, natomiast po jakimś czasie okazało się, że zupełnie inaczej się zrozumieliście?



 

Człowiek z natury jest istotą społeczną, która do prawidłowego funkcjonowania psychospołecznego potrzebuje kontaktu z drugą osobą. Mimo to, wielu z nas ma trudności w utrzymywaniu relacji z osobami z naszego otoczenia, a z kolei efektywna komunikacja stanowi dla nas nie lada wyzwanie.

 

Istnieją sposoby, które sprawiają, że efektywna komunikacja jest możliwa do osiągnięcia. Można się jej nauczyć pod warunkiem podjęcia pewnego wysiłku. Katarzyna Zarębska, która działa z ramienia Personii w Poznaniu, przygotowała dla Ciebie 5 kroków, które warto zrobić ku efektywnej komunikacji w relacjach międzyludzkich.

 

Jak być dobrze zrozumianym?


 

1) Zwracaj uwagę na komunikację niewerbalną


 

Komunikacja niewerbalna niesienie za sobą ogromną moc sprawczą. Może ona przekazać więcej informacji, niż same słowa rozmówcy. Nie bez powodu, mówi się, że komunikacja interpersonalna to aż 65% mowa ciała, 28% to sposób mówienia (intonacja), a tylko 7% to same słowa. Zwracajmy, zatem uwagę, czy zachowanie partnera rozmowy wydaje się być zgodne z tym, co mówi. Wykorzystujmy również mowę ciała do wywierania pozytywnego wrażenia: uśmiechajmy się, akcentujmy najważniejsze informacje za pomocą tonu głosu oraz zadbajmy o postawę ciała.

 

 

2) Aktywnie słuchaj


 

Aktywne słuchanie jest kluczem do efektywnej komunikacji. Aktywne słuchanie w komunikacji interpersonalnej oznacza podjęcie świadomego wysiłku, aby w pełni poświęcić uwagę mówcy. Od „zwykłego” słuchania, wyróżnia się zamiarem prawdziwego zrozumienia. To subtelne, ale ważne rozróżnienie. Aktywne słuchanie to budowanie relacji i zaufania.

 

W kulturze chińskiej istnieje znak ting, który oznacza słuchanie. Składa się on z kilku elementów:
Ucho – dzięki niemu słyszę, co do mnie mówisz,
Oko – widzę, jak do mnie mówisz,
Serce– czuje, co do mnie mówisz,
Pełna uwaga – skupiam się na Tobie w 100%, jest dla mnie ważne, co do mnie mówisz i kim jesteś.

 

To niezwykłe połączenie można potraktować, jako wskazówkę, jak słuchać w pełni. Słuchać aktywnie.

 

 

3) Zadawaj pytania i parafrazuj


 

Efektywna komunikacja nie istnieje bez zadawania pytań i parafrazowania. Dzięki temu druga osoba czuje się słuchana, co tworzy pozytywną atmosferę i daje podstawy do prawidłowego zrozumienia. Możemy rozróżnić pytania:

 

  1. Otwarte – skierowane na uzyskanie opinii, słuchacz udzieli nam więcej informacji na interesujący nas temat (np. Dlaczego? Co? Jak? Kiedy? Kto? Gdzie?),
  2. Zamknięte – na które można odpowiedzieć tak lub nie, np. Czy zgadza się Pan z moją opinią? W słynnej technice lejka (od ogółu do szczegółu) pytania te, powinny pojawić się na końcu, gdy finalizujemy temat rozmowy,
  3. Hipotetyczne – pytania, które sprawdzają, czy druga strona odmawia, bo ma ku temu powód, czy brakuje jej chęci i zaangażowania, np. A gdybym obniżył cenę o 5%, podpisze Pan od razu umowę?
  4. Alternatywne – pytania dające wybór drugiej stronie. Niezależnie od tego, którą opcję wybierze druga strona, obie są dla nas korzystne, np. Kiedy chcecie Państwo zadawać pytania – w przerwach czy na koniec mojej prezentacji?
  5. Sugerujące – pytania, które sugerują rozmówcy odpowiedź zgodnie z zamierzoną lub niezamierzoną sugestią osoby zadającej pytanie, np. Jak podobała Ci się moja prezentacja?


 

Parafrazowanie z kolei, pozwala nam wyjaśnić część rozmowy, której nie rozumiemy dobrze lub chęć upewnienia się czy dobrze zrozumieliśmy odbiorcę. Efektywnie używać jej również w przypadku, kiedy chcemy doprecyzować ustalenia z uczestnikiem rozmowy, np. Jeśli dobrze zrozumiałam, chciałby Pan abym zajęła się tematem organizacji konferencji?, Czy dobrze zrozumiałam, że potrzebuje Pan ode mnie maila potwierdzającego moje zaangażowanie w organizację konferencji?

 

 

4) Sprecyzuj cel komunikacji


 

Osiągnięcie celu jest możliwe tylko wówczas, gdy uczestnicy rozmowy zdają sobie z niego sprawę. Przed rozpoczęciem rozmowy warto zastanowić się, co planujemy przez nią osiągnąć. Kiedy już to ustaliliśmy, powiedzmy o nim naszemu rozmówcy i upewnijmy się, że dla niego cel jest zrozumiały. Język, którym się posługujemy, powinien być prosty i jednoznaczny, a także dopasowany do rozmówcy. Unikajmy skrótów  (jeśli nie mamy pewności, że partner interakcji je zrozumie), a także zbyt długich i rozbudowanych zdań. Warto powtarzać najważniejsze informacje i ustalić konkretny plan działania.

 

 

5) Przekazuj konstruktywną informację zwrotną


 

Przekazywanie informacji zwrotnej to bardzo ważna umiejętność w budowaniu efektywnej komunikacji. Pomaga nam dowiedzieć się, jak druga osoba odbiera nasze zachowania. Pamiętajmy, aby informacja zwrotna była:

  • przekazywana w pozytywnej intencji,
  • przekazywana w odpowiednim czasie i dobrze synchronizowana w czasie (najlepiej na bieżąco),
  • odnosząca się do zachowań, efektów działania, a nie osoby,
  • konkretna,
  • skierowana bezpośrednio do osoby i do niej dostosowana,
  • sformułowana w języku opinii, nie oceny


 

Najbardziej popularną techniką przekazywania informacji zwrotnej jest technika FUKO.
F – Fakty
U – Uczucia
K – Konsekwencje
O – Oczekiwani


 

Np.

  • Fakty „Fakty są takie, że już trzeci raz nie przyszedłeś do pracy, mimo Twojego grafiku (…)”
  • Uczucia – „(…) czuję się zawiedziony Twoją postawą i jednocześnie zdenerwowany, bo nie miałem pełnego składu na zmianie (…)”
  • Konsekwencje – „(…) konsekwencje są takie, że nie mogę Ci ufać, zawodzisz mnie już po raz kolejny (…)”
  • Oczekiwania –  „(…) oczekuję, że odrobisz te godziny w inny dzień i taka sytuacja nigdy więcej się nie powtórzy.”


 

Rozwijanie umiejętności efektywnej komunikacji to nic innego jak codzienne ćwiczenie i praktykowanie. Usunięcie barier komunikacyjnych z pewnością pozytywnie wpłynie na nasze życie i relacje z innymi ludźmi.

 

Więcej kluczowych umiejętności rozwiniesz na otwartych szkoleniach z cyklu Bądź Szefem, który…

Artykuł Jak być dobrze zrozumianym? 5 kroków do efektywnej komunikacji pochodzi z serwisu Jak prowadzić własną firmę?.


Source: News

Co powinniśmy zrobić, aby zapobiec błędom procesu rekrutacji?

 



W dzisiejszych czasach nie łatwo o odpowiedniego pracownika, któremu będziemy mogli powierzyć kluczowe obowiązki w firmie. Efektywna rekrutacja jest podstawą budowania sukcesu firmy, podjęcie nietrafnej decyzji w tym zakresie może wiele kosztować firmę.
Co w takim razie powinniśmy zrobić, aby zapobiec błędom procesu rekrutacji? Na to pytanie odpowie Katarzyna Zarębska która działa z ramienia Personii w Poznaniu.

 

5 kroków do efektywnej rekrutacji


 

1) Kogo szukam? Kogo nie szukam? Pogłębiona analiza potrzeb rekrutacyjnych


 

To kluczowy i podstawowy element dobrze przeprowadzonego procesu rekrutacyjnego. Wynikiem tego kroku powinien być wypracowany profil idealnego kandydata. Aby go zbudować niezbędne jest przeprowadzenie wywiadu z bezpośrednim przełożonym. Należy ustalić w nim, m.in.:

  • Pożądane wykształcenie kandydata
  • Staż pracy oraz rodzaj doświadczenia zawodowego
  • Wiedza oraz umiejętności fachowe (np. znajomość specyficznego oprogramowania, certyfikaty potwierdzające znajomość tematu)
  • Kompetencje osobowościowe (jeśli stanowisko wiąże się z np. obsługą klienta, skupiamy się aby poszukiwać osoby, która łatwo nawiązuje nowe relacje, posiada umiejętność skutecznej autoprezentacji)


 

Warto ustalić również:

  • Czy jest to nowe stanowisko? Czy rekrutacja na stanowisko, które wcześniej było obsadzone przez pracownika. Jeśli tak, jakie były przyczyny porażek poprzedników?
  • Jak wygląda zespół, w którym będzie kandydat pracować?
  • Kogo kompetencyjnie brakuje w zespole? Na jakich kompetencjach szczególnie nam zależy?
  • A może coś jeszcze? O czym jeszcze powinienem pamiętać? (np. stanowisko wiąże się z częstymi wyjazdami służbowymi)


 

2) Gdzie szukać, aby znaleźć? – nowoczesne kanały dotarcia do kandydatów


 

Najczęściej spotykam się z określeniem, że aktualnie trudno o dobrego specjalistę. W większości panuje przekonanie o rynku pracownika, którego trzeba kusić i przekonywać, aby przystąpił do procesu rekrutacyjnego.
Z rozwiązaniem przychodzi tu wiedza, gdzie szukać, aby dotrzeć do naszego idealnego kandydata. Jakie zatem są nowoczesne kanały dotarcia do kandydatów?

 

To w dużej mierzy zależy od tego, kogo szukamy. Jeśli są to stanowiska wysoce specjalistyczne, warto umieścić nasze ogłoszenie w portalach przeznaczonych dla fachowców z tego zakresu. Większość współczesnych firm ma również dobrze rozwinięty system poleceń pracowników. To jeden z najlepszych sposób na dotarcie do kandydata, szczególnie tego pasywnego. Pracownicy, którzy rekomendują swoich znajomych do pracy otrzymują za to pewną gratyfikację (zazwyczaj finansową), a my mamy potwierdzenie ze nasi pracownicy są zadowoleni z firmy. To stanowi punkt zaczepienia do budowania strategii employer brandingu firmy.

 

Jakie inne metody dotarcia do kandydata można stosować?

  • Eventy, takie jak targi branżowe, targi pracy
  • Prasa – artykuły branżowe pisane przez naszych pracowników, które mają w sobie zarówno element edukacyjny, jak i marketingowy
  • Social media (magia LinkedIn, GoldenLine, grup specjalistycznych na Facebook’u)


 

3) Kryteria skutecznej selekcji kandydatów


 

Pamiętajmy, że proces rekrutacji z perspektywy kandydata to swojego rodzaju strategia autoprezentacji. Kandydaci chcą zrobić dobre pierwsze wrażenie, dlatego kluczowym staje się tutaj odpowiednia selekcja otrzymanych aplikacji.

 

Kiedy nie do końca wiemy, co kandydat chciał powiedzieć o sobie w swoim CV, nie odrzucajmy go od razu. Większość firm nie docenia siły etapu wywiadu telefonicznego (phone screening). To doskonała okazja do uzupełnienia luk informacyjnych w CV kandydata, a także zbudowania pierwszej relacji na
linii kandydat-pracodawca. Dzięki temu budujemy pozytywny candidate experience i zapewniamy sobie dobry PR na lokalnym rynku pracy.

 

Jak pokazują wyniki badania „Candidate Experience” przeprowadzonego przez eRecruiter negatywne wrażenia z rekrutacji mają dla pracodawców dalekosiężne konsekwencje.

33% kandydatów źle oceniających proces rekrutacji nie zaaplikuje ponownie do wybranej firmy. Ich doświadczenia przekładają się na decyzje zakupowe – swoje nastawienie do marki i jej produktów zmienia co 2 kandydat, który wspomina proces rekrutacyjny źle.

 

4) Rozmowa rekrutacyjna, czyli jak uzyskać maksimum informacji unikając banału


 

Istnieje wiele podejść do przeprowadzenia rozmowy rekrutacyjnej. Może przybrać on formę niekontrolowanego chaosu, gdzie pytania padają jak z procy, i nie zawsze pytający wie, o co pyta (a tym bardziej kandydat!).

 

Istnieją też metody wywiadu ustrukturalizowanego, gdzie wcześniej stworzony jest formularz, według którego zadajemy pytania.

 

Nie ważne jednak jest to, którą szkołę preferujemy, ważny natomiast jest CEL każdego zadanego pytania (po co o to pytam, co mi to da?)

 

I tutaj kluczowa okazuje się pogłębiona analiza potrzeb rekrutacyjnych, którą dokonaliśmy na początku procesu rekrutacji. Jeśli chcemy zatrudnić kierownika projektu, który ma doświadczenie w prowadzeniu projektu, zapytajmy konkretnie jak krok po kroku prowadził dany projekt (niech poda przykłady konkretnych zachowań). Poproś, aby odwołał się on do swoich doświadczeń. Drążmy temat, zadawajmy pytanie otwarte i doprecyzowujące.

 

Niech odejdą do lamusa pytania rekruterów, które oprócz uśmiechu na twarzy kandydata, nic nie wnoszą do procesu rekrutacji (np. Ile piłek golfowych jest potrzebnych, aby wypełnić autobus? A gdybyś był superbohaterem, którego byś wybrał?).

 

5) Gdy Twój kandydat został już wybrany – witamy na pokładzie!


 

Mogłoby się wydawać, że skoro przesłuchaliśmy rzeszę kandydatów i znaleźliśmy już swój ideał, to możemy spocząć na laurach. Skuteczny onboarding, czyli wprowadzenie kandydata do pracy, doskonale dopełnia proces rekrutacyjny.

 

Sposób, w jaki to zrobimy, będzie wpływał na satysfakcje naszego pracownika i jego nastawienie do pracy, a tym samym przełoży się na skuteczność rekrutacji. Wiele firm, za jeden ze wskaźników procesu rekrutacji (KPI), bierze sobie odsetek nieprzedłużonych umów po okresie próbnym.

 

Zadbajmy zatem, aby nasze wysiłki nie poszły na marne.

Artykuł 5 kroków do efektywnej rekrutacji, czyli jak firmy budują swoją przewagę konkurencyjną pochodzi z serwisu Jak prowadzić własną firmę?.


Source: News

Copyright ©2017 Personia Marta Woźny-Tomczak | Polityka Prywatności