fbpx

Co zrobić, by lepiej realizować swoje cele?

Co zrobić, by lepiej realizować swoje cele?

Co zrobić, by lepiej realizować swoje cele?

Nietuzinkowe, niebanalne wskazówki, które przybliżą Cię do realizacji celów. Jeśli masz problem z wytrwałością, albo zwyczajnie chcesz się udoskonalić, nie możesz ominąć tego posta.

Co zrobić, by lepiej realizować swoje cele?


 

1.Pamiętaj o nich.


To moje ostatnie – doprawdy wielkie -odkrycie. Znam sporo osób, które spisują swoje cele. Wyznaczają im nawet terminy realizacji. Mówią o tym bliskim. Ale potem życie toczy się swoim torem i cele jakoś idą w zapomnienie.

 

Aby skutecznie realizować cele, trzeba o nich obsesyjnie pamiętać, obsesyjnie myśleć. Słowo “obsesja” może być i przesadzone, ale dość dobrze oddaje istotę sprawy.

 

Wstajesz z rana, i zanim postawisz nogę na ziemi, zwlekając się z łóżka, myślisz o tym, co chciałbyś dziś zrealizować, i co ten dzień ma wnieść w Twoje życie. Co Ty masz wnieść w życie innych. Wystarczy pomyśleć o 3 celach, o 3 rzeczach, jakie dziś zrobisz.

 

Wchodzisz do pracy i taka sama praktyka – zanim odpalisz pocztę, a nawet może zanim zrobisz sobie kawę – myślisz o tym, co dziś przed Tobą. 3 główne zadania służbowe.

 

To samo, jak wychodzisz z pracy – co chcesz zrobić po południu, co chcesz osiągnąć wieczorem? Jakie 3 rzeczy sprawią, że będziesz bliżej sukcesu?

To jest mega proste. Jeśli koncentrujesz się CODZIENNIE na celach, nie ma opcji, byś nie zaczął ich efektywniej realizować.

 

2. Mów o nich, nawet żartem.


Pewnie wiesz, że mówienie o swoich celach pomaga je potem osiągnąć. Bo głupio jest przecież przyznać się przed kolegami, że żeśmy coś obiecali, a nie zrobili.

 

Ale nie zawsze musi to być na poważnie! U mnie świetnie sprawdzają się żarty. Czasem palnę coś żartem. Coś mega inspirującego dla mnie, mega fajnego do zrobienia, ale jest – serio – tylko “palnięciem”, małą głupotką, która mi się wymsknęła. Wydawać by się mogło, że małą… .

 

Ale czas potem płynie, ja mówię to samo, tylko że żarty idą na bok – bo zaczynam to mówić już na poważnie. Jak palniesz coś 2-3 razy, za 4 razem się zastanowisz, za 5tym uznasz za swoje. I zrobisz.


 

3. Nie bój się porażki.


Im więcej porażek, tym więcej zwycięstw. Bo “to nie zwycięstwa, a porażki, czynią zwycięzców” – jak mówił kiedyś bodajże Brian Tracy.

 

Jeśli biorę moje dzieci na łyżwy, a córka płacze, że się ciągle wywala, zamiast mówić do niej: “Musisz ćwiczyć więcej”, powiedziałam “Im więcej razy się wywalisz, tym będziesz lepiej jeździć na łyżwach.” Potem w samochodzie moje dzieci rozpoczęły ciekawą dyskusję na ten temat i była to naprawdę dobra, coachingowa rozmowa.

 

Nie każde dziecko się nadaje do takich komunikatów i nie każda sytuacja jest dobra. Ale prawda jest taka, że porażki, z których wyciągamy wnioski, przybliżają nas do sukcesu znacznie częściej niż oddalają.

 

Rozpaczliwe obawy przed popełnieniem błędu, nieprzyznawanie sobie prawa do bycia człowiekiem i robienia zwyczajnych, ludzkich gaf, oddala od prawdziwego spełnienia. Bo do spełnienia w realizacji celów potrzebne jest trochę wysiłku, trochę pobycia w dołku, trochę zastanowienia, dlaczego coś nie wychodzi. Nie ma nic za darmo.

 

4. Szukaj wsparcia.


Jeśli nie masz wsparcia, osiąganie celów zwyczajnie jest dużo trudniejsze. Ludzie, którzy otaczają Cię miłością, wiarą w to, co robisz, dobrym słowem i poklepaniem po plecach – TO SKARB.

 

Mój znajomy zawsze pyta się też, czy jako początkujący himalaista chciałbyś wejść na Mount Everest z kimś, kto wcześniej nigdy tam nie był. On by nie chciał. Ja też bym nie chciała.

Jeśli do Twoich celów wymagane jest wsparcie nie tylko duchowe, psychiczne, ale i profesjonalne i merytoryczne, poszukaj go. I zapłać za nie odpowiednią wartość, jeśli tego wymagać będzie sytuacja.

 

5. Nie ustawaj w działaniach, które skończyły się sukcesem.


Czy planujesz urlop nr 2, jak tylko kończy się ten nr 1? Czy myślisz o udanym kolejnym weekendzie, zanim skończy się ten, który teraz trwa? Albo nawet zanim się ten pierwszy rozpoczął?

Chodzi o to, że cele lubią ciągłość. Jest takie powiedzenie: “Rozpędź ten pociąg.”. Kiedy jesteś w celowym transie, tzn. kiedy realizujesz cel za celem, nie ma co czekać, trzeba planować następne. Ja często mówię wówczas: “Trzeba jechać na entuzjazmie sukcesu”. Dosłownie – “jechać na entuzjazmie”.

 

Entuzjazm to piękne uczucie, ale niestety nie trwa wiecznie. Jeśli pozwolisz sobie, by entuzjazm minął, a Ty nie zaplanujesz kolejnego celu, potem będzie zwyczajnie trudniej. Dlatego ja nie czekam. Po świetnym półmaratonie myślę o ultramaratonie. Rozważam maraton szybciej niż początkowo zakładałam. Bo dobra passa nie będzie trwać wiecznie, trzeba ją mocno zagospodarować, póki jest!!!

 

Jest czas na świętowanie – a jakże! Ale to tylko moment, to jeden dzień czy dwa. A potem lecimy dalej – szukać w sobie większego nakładu energii, mocy, siły, potencjału. Kto świętuje wiecznie i nieprzerwanie DAWNE sukcesy, będzie świętował mało.

Kto świętuje krótko, ale z hukiem, nawet małe, bieżące sukcesy, a potem bierze się do roboty – TEN DOPIERO dojdzie tam, gdzie słońce styka się z wodą. Bo będzie odkrywał siebie wciąż na nowo, po horyzont swoich możliwości. I o jeden krok dalej 🙂

Artykuł Co zrobić, by lepiej realizować swoje cele? pochodzi z serwisu Jak prowadzić własną firmę?.


Source: News

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright ©2017 Personia Marta Woźny-Tomczak | Polityka Prywatności